Wzrost zainteresowania płynnym żywieniem świń, jaki obserwujemy od kilku dobrych lat, sprawia, że po latach zapomnienia swój renesans przeżywa także stosowanie w żywieniu świń serwatki. Podstawowym składnikiem serwatki jest oczywiście woda która stanowi około 94 proc. masy surowca. Zawartość pozostałych składników odżywczych waha się w zależności od przebiegu procesu technologicznego: jeżeli serwatka pochodzi z produkcji serów twarogowych (serwatka kwaśna) zawiera więcej białka i soli mineralnych; jeśli natomiast powstała podczas otrzymywania serów podpuszczkowych (serwatka słodka) – ma więcej laktozy. Poza tym serwatka zawiera duże ilości witamin (zwłaszcza z grupy B), oraz wapnia, którego szczególnie dużo jest w serwatce kwaśnej. Korzystne jest również niskie pH surowca (w przypadku kwaśnej serwatki nawet <5), które w naturalny sposób reguluje skład mikroflory przewodu pokarmowego.

Niezależnie od rodzaju serwatki, duże ilości tego surowca doskonale sprawdzają się w tuczu świń. Niektóre zalecenia wskazują na to, że tuczniki mogą pobierać nawet do 15 kg tego surowca na dobę. Nie dotyczy to jednak świń rzeźnych w końcowej fazie wzrostu. Tu specjaliści zalecają ograniczenie lub całkowite wyeliminowanie serwatki z diety świń. Dlaczego?

Powody są dwa. Pierwszy z nich to negatywny wpływ serwatki na jakość słoniny tuczników. Przy stosowaniu tego surowca pod koniec tuczu, tłuszcz zwierząt staje się rozmiękczony, co negatywnie wpływa na sensoryczną jakość półtusz.

Drugi powód dotyczy w szczególności serwatki słodkiej. Zawiera ona bowiem w swoim składzie znaczne ilości laktozy. Analogicznie jak u ludzi, produkcja enzymu rozkładającego ten dwucukier spada wraz z wiekiem, a nie strawiona laktoza ulega w przewodzie pokarmowy zwierząt fermentacji bakteryjnej wywołując rozwolnienie. W przypadku tuczników może to powodować znaczne pogorszenie wykorzystania paszy i spadek dziennych przyrostów, nie wspominając już o wyraźnym pogorszeniu warunków utrzymania trzody. Za bezpieczną ilość serwatki skarmianej w ostatniej fazie tuczu uważa się 5 kg na dobę. 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!