Dużym zagrożeniem jakie od wielu miesięcy zgłaszają rolnicy są dziki, które nie dość że niszczą uprawy polowe, to coraz częściej podchodzą pod budynki inwentarskie. Niektórzy mówią, że zbliżają się całkiem odważnie pod chlewnię, gdy lochy mają ruję. Nie oznacza to, że zaraz zostanie zarażone stado, ale takie ryzyko znacznie się zwiększa. Dziki jako siewcy ASF mogą zostawiać przy budynkach odchody, a to już prosta droga do tego aby zawlec wirusa do wnętrza pomieszczeń.

Eksperci od chorób świń podkreślają, że zasady bioasekuracji nabierają dużego znaczenia w obliczu zagrożenia krajowej produkcji świń ASF. Jednym z elementów zabezpieczenia gospodarstw jest szczelne ogrodzenie gospodarstwa, szczególnie chlewni. Na zagranicznych chlewniach, niektórzy producenci budują nawet podwójne ogrodzenie z siatki na podmurówce. W większości przypadków wystarczy ogrodzenie z siatki, która powinna być bez dziur, gęsta i solidnie przytwierdzona do podmurówki zagłębionej w ziemię.

Budowę solidnego, betonowego płotu rozpoczynają również rolnicy z Wielkopolski. W miejscowości Nowa Wieś w pow. leszczyńskim znajduje się gospodarstwo Leszka Prałata, który razem z synem Bogusławem prowadzi hodowlę świń.

Mimo tego, że ogniska pomoru świń stwierdzono przy wschodniej granicy i sytuacja na razie się ustabilizowała, to rolnicy wolą  wcześniej przygotować się na wypadek pogorszenia sytuacji. - Tak naprawdę nie wiemy, co będzie za jakiś czas. Wolimy się wcześniej przygotować. Tym bardziej że w zeszłym roku dziki z pobliskiego lasu podchodziły pod chlewnie. Nie chcemy, aby te sytuacje się powtarzały - tłumaczy w rozmowie pan Leszek.