Za kilka tygodni w całym kraju rozpoczną się zbiory ziemniaków. I choć roślina ta nie ma już tak wysokiego znaczenia w żywieniu trzody chlewnej, jakie miała jeszcze kilkadziesiąt lat temu, w mniejszych gospodarstwach wciąż stosuje się parowane bulwy ziemniaków jako paszę dla świń. Po części wynika to z tradycyjnych przyzwyczajeń rolników, po części zaś z dostępu do odpadów pozostałych po sortowaniu ziemniaków jadalnych, które kupić można za symboliczną opłatą.

 

Ziemniaki są paszą bogatą w energię. Główny składnik suchej masy stanowi bowiem skrobia. Z tego też powodu parowane ziemniaki należy stosować ostrożnie w żywieniu zwierząt rozpłodowych. Nadmiar ziemniaków może bowiem doprowadzić do zgubnego w skutkach zatuczenia zwierząt. W szczególności dotyczy to knurów i loch w okresie ciąży niskiej. Grupy te mają ograniczone zapotrzebowanie na energię metaboliczną i jej nadmiar sprzyja otłuszczaniu tuszy. W przypadku knurów bezpośrednio wpływa to na skrócenie okresu użytkowania rozpłodowego: Pogarsza ono bowiem sprawność samców (upośledza funkcjonowanie kończyn tylnych) jak i odbija się negatywnie na intensywności popędu płciowego.

 

W przypadku macior w fazie niskiej ciąży, nadmiar energii odbija się negatywnie na pobraniu paszy w okresie laktacji. Prowadzi to do ograniczonej ilości produkowanego mleka oraz nadmiernej utraty masy ciała w okresie karmienia. W efekcie może dojść do problemów z powtórną inseminacja co w skrajnych przypadkach również stwarza konieczność przedwczesnego brakowania macior.

 

Aby uniknąć wspomnianych zjawisk należy zachować prawidłowy poziom energii metabolicznej w paszach dla omówionych grup zwierząt. Za bezpieczną dawkę parowanych ziemniaków w żywieniu zwierząt rozpłodowych literatura podaje 4-5 kg/dobę. W przypadku stosowania ziemniaków kiszonych zalecana dawka jest identyczna.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!