Wysokie pH ułatwia namnażanie hemolitycznych szczepów  E.coli co z kolei ściśle związane jest ze zmianą paszy, i sposobu żywienia.

W paszach typu prestarter dozwolone są różne źródła białka, ale zawsze musimy kontrolować jego poziom (17-20 proc.). Zbyt duży procent białka zwiększa ryzyko wystąpienia obrzękówki.

Dzisiaj nikt już nie dyskutuje na temat słuszności podawania zakwaszacza. Niewielu natomiast zastanawia się jaki zakwaszacz należy podać.

Dobry zakwaszacz powinien być przede wszystkim wielokwasowy. Każdy kwas bowiem spełnia inną funkcję. I tak na przykład: kwas mrówkowy skutecznie hamuje namnażanie bakterii E. coli i Salmonelli, wykazuje działanie grzybobójcze. Kwas mlekowy jest silnym prebiotykiem, ale umiarkowanym zakwaszaczem, poprawia natomiast przyrosty.

Kwas fosforowy jest źródłem łatwo przyswajalnego fosforu. Pobudza wydzielanie śliny i kwasu solnego w żołądku, co natomiast pobudza apetyt. Dodatkowo wzmaga perystaltykę jelit.

Kwas cytrynowy poprawia smak paszy i zwiększa żerność. Kwas jabłkowy i winowy wybitnie poprawiają smak paszy i są silnymi prebiotykami oraz zwiększają apetyt.

Kwas benzoesowy, poszukiwany na rynku ze względu na silne działanie bójcze m.in. na salmonelle, E.coli oraz na grzyby i pierwotniaki, konserwuje pasze i witaminy. Rewelacyjnie sprawdza się, jako środek zapobiegawczy oraz jako wspomagający leczenie zakażeń beztlenowcowych.  

Zakwaszacz powinien być również odpowiednio zbilansowany (niektóre kwasy na przykład w małych stężeniach zwiększają przyrosty, w większych hamują). Powinien utrzymywać niskie pH w całym przewodzie pokarmowym. Pożądane jest również to aby taki zakwaszacz zwiększał żerność, a przez to stymulował przyrosty.

Dodatkowo powinien być ekonomiczny w stosowaniu, a więc o stosunkowo wysokiej zawartości kwasów.

Istnieje wiele preparatów profilaktycznych do stosowania w okresie odsadzeniowym, jednak coraz większą popularność zyskują sproszkowane aromatyczne zioła, przyprawy czy olejki eteryczne. Sięganie po naturalne produkty wymusza na nas niejako zakaz stosowania antybiotykowych stymulatorów wzrostu. Do łask wracają więc probiotyki i prebiotyki, które ułatwiają kolonizację przewodu pokarmowego „dobrymi” bakteriami, jednocześnie blokując przed zasiedlaniem bakteriami chorobotwórczymi.

Dobrze skomponowany dodatek na okres okołoodsadzeniowy na pewno okaże się tańszym  rozwiązaniem niż leczenie choroby, nie mówiąc już o stratach poniesionych przez upadki. Podobał się artykuł? Podziel się!