Dotychczasowe badania nie dostarczały ostatecznej odpowiedzi w jaki sposób czynniki środowiskowe wpływają na wyniki płodności loch i w którym momencie zaczynają niekorzystnie oddziaływać na samice.

W badaniach analizowano stada produkcyjne pod kątem pogody i położenia geograficznego. Zauważono że przekroczenie temperatury 18 st. C w okresie porodu i laktacji skutkuje później zmniejszonym wskaźnikiem zapłodnialności i mniejszą liczbą żywo urodzonych prosiąt.

Największe znaczenie jak się okazało miała laktacja. W miarę jej przebiegu i zwiększającej się  z dnia na dzień produkcji mleka podwyższała się temperatura ciała samic, która przy wyższej niż 18oC temperaturze otoczenia powodowała pierwsze symptomy stresu cieplnego. Dlatego też naukowcy wskazali na to że najbardziej newralgiczny czas w cyklu rozrodczym przypada zaraz przed odsadzeniem prosiąt i przy temperaturze otoczenia powyżej 18 st. C.

Pierwszym sygnałem do tego, że samice nie są w dobrej kondycji jest to że zmniejsza się w trakcie laktacji pobranie paszy – wtedy gdy z każdym dniem powinny pobierać jej coraz więcej. Naukowcy w tym przypadku zalecają zwiększyć ja pod kątem energetycznym i dodać do niej np. oleju lub cukru ewentualnie specjalnie przygotowane na ten okres dla samic dodatki paszowe.

Innym rozwiązaniem jest pomalowanie białą farbą budek, w których są utrzymywane na powietrzu lochy razem z młodymi. Może to nawet zmniejszyć temperaturę nawet o 7 st. C.

Podobał się artykuł? Podziel się!