PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Płynne żywienie okiem praktyka

Płynne żywienie okiem praktyka Ryszard Maj wraz z żoną i czwórką dzieci prowadzi trzy fermy trzody chlewnej zlokalizowane w powiecie zielonogórskim

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 22-10-2017 07:22

Tagi:

Chcąc odpowiedzieć na pytanie, czy i kiedy płynne żywienie się opłaca, warto zasięgnąć opinii praktyka. W tym celu odwiedziliśmy fermę Ryszarda Maja, w której już od blisko 15 lat stosowana jest ta technologia żywienia.



Od wielu już lat wśród rolników słychać głosy mówiące o bajońskich kwotach, jakie można zarobić, stosując technologię płynnego żywienia świń. Przekonania te podsycane są przez przedstawicieli firm wyposażeniowych czy paszowych, którzy zapewniają niekiedy, że technologia ta jest receptą na wszelkie problemy producentów trzody.

Oczywiście, nie brak rolników, którzy dzięki wykorzystaniu żywienia na mokro odnieśli sukces. Na tematykę płynnego żywienia warto jednak patrzeć z dystansu. Możliwość wykorzystania tanich komponentów pochodzących z przetwórstwa rolno-spożywczego teoretycznie powinna dać potężne oszczędności w żywieniu. W praktyce jednak nie zawsze jest tak różowo. Chcąc odpowiedzieć na pytanie, kiedy inwestycja w płynne żywienie jest zasadna, najlepiej spytać o to praktyka z wieloletnim stażem.

Ryszard Maj wraz z żoną i czwórką dzieci prowadzi trzy fermy trzody chlewnej zlokalizowane w powiecie zielonogórskim. Łączna powierzchnia produkcyjna wynosi 10 tys. stanowisk tuczowych, a w skali roku rodzina Majów produkuje ok. 35 tys. tuczników. Produkcja prowadzona jest w cyklu zamkniętym, w oparciu o stado podstawowe, którego liczebność wynosi na dzień dzisiejszy 1200 macior.

Choć historia gospodarstwa sięga 1991 r., produkcja świń pojawiła w nim w roku 2003. Początkowo stado podstawowe liczyło 300 loch genetyki Choice Genetics, następnie sukcesywnie zwiększano jego liczebność. Kilka lat temu wspomnianą genetykę zastąpiono DanBredem. Obecny poziom produkcji osiągnięto 5 lat temu. Rodzina nie stoi jednak w miejscu: wkrótce zostanie oddany do użytku budynek na kolejne 600 loch. Oprócz produkcji trzody chlewnej gospodarstwo specjalizuje się także w szeroko pojętej produkcji roślinnej. Na blisko 800 ha uprawiane są pszenica, rzepak, kukurydza przeznaczona na ziarno i kiszonkę, a także burak cukrowy i ziemniak. Całość uzupełnia uruchomiona w 2012 r. biogazownia zasilana głównie gnojowicą i kiszonką z kukurydzy, a także obornikiem kurzym i innymi odpadami. Biogazownia charakteryzuje się mocą 1 MW. Taka sama ilość energii produkowana jest w postaci ciepła odpadowego, które wykorzystywane jest do ogrzewania pomieszczeń inwentarskich i zasilania suszarni. W gospodarstwie występuje swego rodzaju zamknięty obieg materii: produkowana na fermie gnojowica w biogazowni poddawana jest fermentacji. Pozyskany gaz przetwarzany jest następnie w energię elektryczną. Jednocześnie poferment jest wartościowym nawozem zasilającym uprawy. Łącznie wszystkie gałęzie produkcji gospodarstwa z atrudniają 80 osób.

CZASY SIĘ ZMIENIŁY

Od samego początku, czyli od roku 2003, w gospodarstwie wdrożono technologię płynnego żywienia. Początkowo tylko w tuczu, później także w żywieniu stada podstawowego. Jak mówi Ryszard Maj, decyzja ta podyktowana była czystym pragmatyzmem:

- W tamtym czasie dostępność produktów ubocznych była bardzo duża, a ich cena korzystna. W regionie bez problemu można było nabyć duże ilości serwatki, odpadów przemysłu ziemniaczanego czy piekarniczego. Wówczas płynne żywienie było o 25-30 proc. tańsze niż żywienie paszami suchymi. Dlatego od razu zdecydowaliśmy się na wyposażenie fermy w tego typu instalację. Rozwiązanie to było wprawdzie bardziej kosztowne i czasochłonne, jednak zainstalowane 14 lat temu urządzenia wciąż działają i do dziś nie stwarzają większych problemów - tłumaczy producent.

Przez lata w gospodarstwie skarmiano różnego rodzaju pasze. Filarem produkcji była oczywiście serwatka, poza nią stosowano również wspomniane odpady przemysłu ziemniaczanego, wywary gorzelniane czy suchy chleb. W gospodarstwie nie powiodły się natomiast próby wdrożenia żywienia kiszonym ziarnem kukurydzy.

- W tamtym czasie skarmianie kiszonego ziarna kukurydzy dawało dobre efekty ekonomiczne, niestety występowały poważne problemy natury technicznej: zimą kiszonka zamarzała, występowały trudności związane z wybieraniem masy, a także z zawieszaniem surowca w zasobnikach. Stosowanie kiszonej kukurydzy wymagało kontroli praktycznie 24 godziny na dobę, co w konsekwencji doprowadziło do rezygnacji z tego surowca - mówi Ryszard Maj.

W gospodarstwie żywione na mokro są nie tylko tuczniki, lecz także lochy prośne i prosięta. Jak wskazuje Ryszard Maj, w przypadku młodych zwierząt oszczędności osiągnięte dzięki technologii płynnego żywienia nie są tak widoczne, jednak prosięta tak żywione są lepiej przygotowane do dalszego tuczu.

- Młode zwierzęta mają słabo rozwinięte kosmki jelitowe, co sprawia, że żywienie paszą suchą jest mniej efektywne. Odpowiednio skomponowana mieszanina paszowa zadana w systemie płynnego żywienia jest podobna pod względem składu do mleka lochy. Zwierzęta takie szybciej rosną i są lepiej przygotowane do tuczu, dzięki czemu w późniejszym okresie charakteryzują się lepszymi parametrami wzrostu.

Niestety, jak wskazuje producent, w ostatnich latach bardzo wiele się zmieniło. Na skutek zamknięcia wielu zakładów przetwórczych, jak i wzrostu popularności technologii płynnego żywienia doszło do sytuacji, gdy bardzo trudno o stałe dostawy produktów ubocznych:

- Na terenie powiatu zielonogórskiego jesteśmy jedynym producentem trzody wykorzystującym technologię płynnego żywienia. Pamiętajmy jednak, że tuż za miedzą zaczyna się Wielkopolska, region, w którym koncentracja ferm, a co za tym idzie, zapotrzebowanie na tego typu surowce jest ogromne. Jednocześnie nasza okolica jest całkowicie wyjałowiona z jakiegokolwiek przetwórstwa. O ile w Wielkopolsce wciąż funkcjonuje wiele zakładów przetwórczych, o tyle w naszych okolicach bardzo trudno o stałe dostawy tego rodzaju pasz. Pozostaje transport z dalszych regionów, co często wykorzystanie produktów odpadowych czyni kompletnie nieopłacalnym - tłumaczy Ryszard Maj.

Od ponad roku gospodarstwo niemal całkowicie zrezygnowało z wykorzystania produktów ubocznych przetwórstwa spożywczego. Jedynym tego rodzaju komponentem jest wywar pozyskiwany w procesie produkcji syropu glukozowo-fruktozowego z pszenicy. Jak tłumaczy nam Ryszard Maj, zaletą tego komponentu jest relatywnie wysoka stabilność składu. Nie da się tego, niestety, powiedzieć o innych paszach stosowanych dawniej w gospodarstwie. Charakteryzowały się one silnym wahaniem składu chemicznego, zwłaszcza zawartości białka i energii. Tym samym precyzyjne zbilansowanie składu paszy było praktycznie niemożliwe. Bardzo często dochodziło do przebiałczenia paszy, co objawiało się znaczącym pogorszeniem warunków zoohigienicznych w obiekcie.

SŁABE STRONY ŻYWIENIA NA MOKRO

Wizja wykorzystania tanich produktów odpadowych dawać może złudzenie, że płynne żywienie jest receptą na zmienną opłacalność produkcji żywca wieprzowego. Niestety, nie ma rozwiązań idealnych. Oprócz opisanego wyżej problemu dostępności surowców pochodzących z przetwórstwa spożywczego technologia ta ma szereg innych wad. Zdaniem Ryszarda Maja należy do nich zaliczyć przede wszystkim częstsze występowanie problemów zdrowotnych na fermie.

- W stadach żywionych na mokro obserwujemy ok. 2 proc. więcej upadków zwierząt. Były one szczególnie często obserwowane w okresie żywienia zwierząt serwatką. Jej skład chemiczny jest bardzo niestabilny, zdarzały się partie surowca zawierające duże ilości sodu. Sprawiało to, że wśród zwierząt pojawiały się takie dolegliwości, jak wrzody żołądka czy zespół jelita krwotocznego. Nasilenie tego rodzaju problemów następowało stopniowo, dlatego mijało zazwyczaj kilka tygodni, zanim decydowaliśmy się na wprowadzenie zmian w żywieniu zwierząt - tłumaczy producent.

Do innych problemów zaliczyć należy przede wszystkim konieczność większej troski ze strony pracowników fermy. Tyczy się to szczególnie sektora rozrodu. Przy trudnościach z znalezieniem wykwalifikowanych pracowników może to być powodem rezygnacji z planów instalacji żywienia na mokro. Tak też było w przypadku fermy Ryszarda Maja - nowo budowany obiekt wyposażony będzie w klasyczny system żywienia paszą sypką.

Jak tłumaczy producent, do wad płynnego systemu żywienia należy zaliczyć także wysokie zużycie wody. Może być ono nawet o 35-40 proc. wyższe niż w żywieniu tradycyjnym. Wiąże się to nie tylko z podwyższonym kosztem produkcji, lecz również wyższą produkcją gnojowicy.

KIEDY PŁYNNE ŻYWIENIE SIĘ OPŁACA?

Obecnie od ponad roku jedynym komponentem ubocznym stosowanym w żywieniu trzody jest wspomniany wywar. Stanowi on 6-8 proc. suchej masy. Pozostałą część składników mieszaniny paszowej stanowią komponenty typowe dla suchego żywienia: przede wszystkim śruty zbożowe i poekstrakcyjne. Jak wynika z danych udostępnionych przez Ryszarda Maja, nawet tak przygotowana pasza zadana "na mokro" daje realny zysk w porównaniu z tradycyjnym żywieniem. Współczynnik wykorzystania paszy w tej technologii żywienia (2,77) znajduje się na podobnym poziomie co w przypadku wykorzystania pasz suchych (2,75). Jednocześnie ze względu na niższe nakłady poniesione na żywienie wychodzi, że koszt wyprodukowania jednego kilograma żywca jest średnio 11 gr niższy niż w żywieniu na sucho. W skali jednej fermy (5 tys. stanowisk tuczowych) rocznie daje to oszczędność ponad 450 tys. zł rocznie. Kwota ta wygląda jednak blado, porównując wyniki tuczu "na sucho" z tymi uzyskanymi na bazie paszy zawierającej ok. 36 proc. produktów ubocznych w suchej masie, jakimi gospodarstwo mogło pochwalić się jeszcze w zeszłym roku. W tym przypadku FCR kształtuje się na wyraźnie niższym poziomie (2,71), jednocześnie koszt wyprodukowania jednego kilograma żywca jest o ponad 50 gr mniejszy niż w przypadku tradycyjnego systemu żywienia. W przeliczeniu na fermę o obsadzie 5 tys. stanowisk tuczowych daje to oszczędność blisko miliona złotych rocznie.

Widząc takie kwoty, wydawałoby się, że rolnikom zastanawiającym się nad modernizacją chlewni, nie pozostaje nic innego, jak zapoznać się z ofertą firm oferujących instalacje do żywienia na mokro. Zanim podejmiemy jakiekolwiek kroki, zastanówmy się jednak nad tym, czy będziemy mieli skąd wziąć surowce, które wykorzystamy w tej technologii. Żywienie na mokro ma bowiem szereg słabych stron, które zrekompensować można przede wszystkim przez zastosowanie tanich komponentów pochodzących z przetwórstwa spożywczego. Jak mówi Ryszard Maj, decyzję taką należy poprzedzić opracowaniem starannej analizy dostępności tego rodzaju produktów, a przede wszystkim planu postępowania w sytuacji ich braku. Fakt, że w danej chwili dysponujemy stałym źródłem pasz ubocznych, nie daje wszak gwarancji, że tak będzie zawsze.

Czytając całość niniejszego artykułu, można odnieść wrażenie, jakoby naszym zdaniem sam pomysł inwestycji w żywienie na mokro był - kolokwialnie mówiąc - niewypałem. Nic z tych rzeczy. Dowodzi tego sukces wielu rolników, którzy z powodzeniem stosują tę technologię od lat. Nie powinniśmy jednak zachłystywać się informacjami na temat wysokiej dochodowości tego rodzaju produkcji. Każde gospodarstwo rządzi się bowiem swoimi prawami i bez starannie przeprowadzonej analizy nie powinniśmy podejmować tak poważnej decyzji, jaką jest inwestycja w płynne żywienie.

 

Artykuł ukazał się w numerze 10/2017 miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (1)

  • hodowca 2017-10-22 10:41:37
    artykuł rozsądny a nie tak jak zwykle że żywienie na mokro to same plusy
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.196.26.1
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!