W pierwszej połowie 2012 r. na rynku trzody chlewnej można było zaobserwować kontynuację trendu spadkowego pogłowia. Wg danych GUS, w stosunku rocznym obniżyło się ono o 14 proc. (1,9 mln szt.) do 11,6 mln szt., co względem 2010 r. oznacza 22-proc. obniżkę (3,3 mln szt. mniej) – informują analitycy Banku BGŻ.

W tym liczba loch zmniejszyła się o 8 proc. (95 tys. sztuk) do poziomu ok. 1 mln szt., co oznacza spadek o 315 tys. w relacji dwuletniej. Dane te wskazują˛ na pogłębiające się problemy producentów trzody chlewnej.

W trend spadku pogłowia wpisuje się stały wzrost importu żywej trzody chlewnej. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2012 r. wzrósł on w relacji rocznej o 61 proc. do poziomu114,2 tys. t.

To o 61 tys. t więcej niż przed rokiem. Przy czym biorąc ogólną wielkość importu w pierwszych dziewięciu miesiącach 2012 r., 52 proc. wolumenu, czyli ok. 60 tys. t, stanowiły prosięta i warchlaki.

Przyjmując średnią masę tych zwierząt na 30 kg, otrzymamy import w wysokości około 2 mln sztuk. W tym znaczna większość (66 proc.) pochodziła z Danii, a 18 proc. z Holandii.

Resztę importu stanowiły tuczniki, 43 tys. t, które były głównie importowane z Niemiec (30,6 tys. t) i Holandii (5,7 tys. t). Podobnie przyjmując, że średnia masa tucznika wynosi 100-110 kg, otrzymamy import ok. 390-430 tys. sztuk.

Analizując zmiany roczne, widzimy szczególnie duży wzrost importu tuczników. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy wzrósł on o 20 tys. t, tj. o 82 proc.

Z kolei import prosiąt i warchlaków wzrósł w mniejszym stopniu, bo ok. 3 proc., (14 tys. t). Powyższe dane pokazują, że krajowi producenci zgłaszają duże zapotrzebowanie na młode zwierzęta do tuczu, a zakłady ubojowe próbują wyrównywać, choćby w niewielkim stopniu, niedobory krajowych tuczników zwierzętami z importu.