Hodowcy świń na XXV Krajowej Wystawie Zwierząt Hodowlanych nie ukrywali złych nastrojów jakie od dawna panują w branży. Zła koniunktura trwa już zbyt długo, a znikąd nie widać pomocy ani żadnego programu poprawy sytuacji w sektorze trzody chlewnej ze strony państwa.

- Tak naprawdę producentów świń, którzy chowają zwierzęta w cyklu zamkniętym jest coraz mniej. Wielu porzuciło już ten rodzaj produkcji na koszt zakupu zagranicznych prosiąt i wstawiania ich do tuczu. Jeżeli ktoś już tak zrobił to na pewno nie wróci do chowu świń w pełnym cyklu produkcyjnym – mówi Ewa Linka, hodowczyni z woj. łódzkiego.

- Ponad pięć lat temu, gdy razem z innym hodowcami uczestniczyliśmy w szkoleniach w Danii, tamtejsi specjaliści podkreślali, że przy naszym rozdrobnieniu i niskiej efektywności produkcji nie będziemy w stanie utrzymać wysokiego poziomu krajowego pogłowia świń. Tak naprawdę wróżyli nam upadek produkcji prosiąt. Według Duńczyków jedyna produkcja świń jaka będzie się sprawdzać w Polsce to tucz importowanych prosiąt z innych wyspecjalizowanych w tej dziedzinie krajów UE. Niestety, dzisiaj chyba już wszyscy zauważamy, że tamte słowa powoli stają się faktem – tłumaczy pani Ewa.