PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Ponad 500 loch w nowoczesnej chlewni

Odwiedziliśmy rodzinne gospodarstwo trzody chlewnej, gdzie Ryszard Kacprzak razem z synami Damianem i Piotrem pracują na wspólny sukces.



Damian jest absolwentem zootechniki na SGGW, z kolei Piotr ukończył budownictwo na tej samej uczelni. Dzisiaj mają już swoje rodziny, ale jak mówi Damian, który oprowadzał nas po gospodarstwie - tylko prowadzenie tej fermy razem, dalsze rozwijanie i powiększanie skali produkcji ma sens. Prowadząc wspólnie takie gospodarstwo, można liczyć na lepsze wyniki produkcyjne, dokładniej analizować dane, łatwiej jest też rozplanować podział obowiązków i zrealizować prace. Nie tylko te związane ze zwierzętami, lecz także z uprawą ziemi.

Gospodarstwo znajduje się w Starych Paskach, w pow. sochaczewskim. Stado podstawowe liczy ponad 500 loch. Główny kierunek produkcji to sprzedaż 30-kilogramowych warchlaków na rynek. Rocznie sprzedawanych jest tu ponad 10 tys. świń do dalszego tuczu, pozostała część zwierząt jest chowana do uboju na miejscu. W sumie w ciągu roku właściciele sprzedają ok. 2,4 tys. tuczników. Uprawiają ok. 180 ha, a całość plonów jest wykorzystywana na paszę.

POTRZEBA ROZBUDOWY

Wszystko zaczęło się od produkcji tuczników, na którą zdecydował się pan Ryszard. Jednak wówczas trudno było nabyć dobrej jakości, wyrównane wagowo zwierzęta. Ich status zdrowotny również pozostawiał wiele do życzenia w porównaniu do ceny, która wcale nie była taka niska. Te powody przyczyniły się do zrealizowania pomysłu prowadzenia produkcji tucznika w pełnym, zamkniętym cyklu produkcyjnym. Początkowo powstała chlewnia dla 120 macior. Zasiedlono ją lochami rasy Naima, o najwyższym statusie zdrowotnym SPF (Specific Pathogen Free), czyli wolnym od specyficznych bakterii chorobotwórczych, jak np. mykoplazmowego zapalenia płuc.

Już od jedenastu lat udaje się utrzymać ten status. Kolejnym poważnym etapem była decyzja o zwiększeniu skali produkcji. Mimo tak wielu zapewnień rządu i ujęciu w modernizacji gospodarstw rolnych wsparcia dla produkcji prosiąt, nie udało się pozyskać żadnych środków unijnych na ten cel. - Decyzje, weryfikacje wniosku, przetargi, odległe miejsce na liście - to wszystko trwało dla nas za długo - tłumaczy Damian Kacprzak.

Budowa rozpoczęła się w 2014 r., ostatecznie obiekt został zasiedlony w 2015 r., a inwestycję zrealizowano przy udziale kredytu komercyjnego. To, do czego obecnie dążą producenci, to pełne zamknięcie cyklu produkcji tuczników, tym bardziej że dobrze im to wychodzi. W przyszłym roku w planach jest budowa tuczarni, którą może chociaż tym razem uda się sfinansować przy udziale unijnych środków.

W NOWYM OBIEKCIE

W nowej chlewni znajdują się sektor krycia loch prośnych, porodówka i warchlakarnia. Po wyposażeniu widać, że nie ma tu jednego producenta, który zrealizował ten projekt. - Szukaliśmy poszczególnych elementów, jak kojce, ruszty, klatki porodowe u różnych źródeł. Wybieraliśmy elementy z różnych firm, te, które nam pasują i spełnią nasze wymagania, czasami były też na nasze życzenie przerabiane. Zależało nam też na dobrej wytrzymałości w rozsądnej cenie - tłumaczy producent.

Kluczową sprawą było też podjęcie decyzji o wyborze zwierząt do dalszej produkcji. Hodowcy rozważali również duńską genetykę, jednak bardzo liczne mioty tych loch, a przez to niższa masa urodzeniowa niż przy Naimie od Choice Genetics, zadecydowały, że zostaną przy tych zwierzętach, które znają. - Przykładowo zwierzęta DanBred regularnie rodzą naprawdę dużo prosiąt, ponad 20 szt. Przez to ich masa często jest sporo poniżej kilograma. W rzeczywistości bardzo ciężko jest odchować tak małe prosięta. Trzeba organizować baby roomy czy też tworzyć większą liczbę mamek, jest to naprawdę ogromny nakład pracy. Mam też wrażenie, że DanBred jest większą lochą niż Naima. Utrudnia to przepędzanie zwierząt, nie bez znaczenia jest też dla wielkości klatek czy samych kojców, a także przy użytkowaniu wyposażenia. Czasami duża locha może łatwo zniszczyć klatkę. Dlatego tak ważne jest to, by maciory nie były poprzerastane, jak i wykazywały się spokojnym temperamentem - wyjaśnia tę decyzję Damian.

CIEKAWE ROZWIĄZANIA

W nowym budynku wśród ciekawych rozwiązań można wskazać wysokociśnieniowy system chłodzenia zamontowany w sektorze krycia i loch prośnych. Jest to skuteczna metoda obniżenia temperatury w pomieszczeniu. Polega na tym, że przez system rurek przepływa pod wysokim ciśnieniem woda, która wylatuje przez dysze o średnicy 0,3 mm, tworząc mgłę z wody. Dysze są umiejscowione przed wlotami powietrza, przez co tworzy się niejako bryza. Takie zamgławianie obiektu pozwala obniżyć temperaturę w pomieszczeniu o kilka stopni. Przykładowo, gdy na zewnątrz panuje upał, a słupek rtęci sięga 35°C, to wewnątrz obiektu udaje się osiągnąć ok. 29°C. Poprawia to też komfort przebywania w pomieszczeniu dla zwierząt. Woda, która osiada na ich ciele, naturalnie obniża ciepłotę ciała świń, które mają niewielką ilość gruczołów potowych, przez co praktycznie się nie pocą. Jest to dla nich nieoceniony dodatek w upalne dni.

Kolejnym elementem, który pozwala utrzymać dobry mikroklimat w obiekcie, jest sufit dyfuzyjny. Został on zamontowany tam, gdzie muszą być jak najlepsze i najbardziej stabilne warunki temperaturowe. Mowa tu o porodówce, ale i o warchlakarni.

Powietrze w tych miejscach napływa do środka obiektu całą powierzchnią sufitu. Przepływa przez wełnę mineralną i wylatuje maleńkimi otworami w suficie. Zużyte powietrze wyciągane jest przez wentylatory. Do głównych korzyści w tym systemie można zaliczyć to, że są eliminowane przeciągi, co jest niezmiernie ważne przy odchowie najmłodszych zwierząt, a także tych nieco starszych. Stałe i optymalne warunki otoczenia sprzyjają dobremu wzrostowi, a także obniżają ryzyko infekcji, przyczyniając się do wzmocnienia odporności prosiąt.

Napływające powietrze rozkłada się równomiernie w pomieszczeniu, przez co pozbywamy się stref dyskomfortu termicznego - miejsc zbyt chłodnych czy też przegrzanych. Nie ma też problemów ze skraplaniem się pary wodnej, przy dużych różnicach temperatur w porównaniu do temperatury wewnątrz i na zewnątrz budynku. Dodatkowo trzeba przyznać, że jakość powietrza jest bardzo dobra, co - jak mówi nam Damian - można poznać po tym, że na porodówce po prostu czuć, że pachnie mlekiem.

RADYKALNA ZMIANA

Trzeba przyznać, że postawienie nowego obiektu i powiększenie stada do ponad 500 loch to spora rewolucja. Na pewno potrzeba doświadczenia i solidności, by utrzymać świetne wyniki produkcyjne w takim stadzie. Jak widać, po trzech latach funkcjonowania dużej chlewni to nadal się udaje.

Gdy porównamy grupy loch, które wcześniej liczyły ok. 14 szt., z tymi, które teraz mają po 65-70 macior, to można powiedzieć, że jest to ogromna różnica w zakresie wykonywanej pracy przy zwierzętach.

- Zdecydowaliśmy się na tak duże grupy, w cyklu oproszeń co trzy tygodnie, by dysponować później większą partią warchlaków do sprzedaży. Staramy się, aby było to min. 600 szt., ale zazwyczaj sprzedajemy po 800 szt. Łatwiej jest znaleźć kupca na taką partię, a przede wszystkim zmniejszają się koszty transportu - tłumaczy Damian.

Zaznacza też w rozmowie, że prawdopodobnie w cyklu cotygodniowym wszystko byłoby prostsze. Z drugiej strony, w każdym tygodniu musiałaby być prowadzona bardzo intensywna praca w gospodarstwie. - Ciągłe porody, inseminacja - naprawdę trzeba by było spędzać całe dni w chlewni. A tak mamy zintensyfikowane prace głównie w ciągu 4 dni porodów, inseminacji, która również trwa do 4 dni. Później mamy tydzień, półtora tzw. spokoju. Jest to czas, który można poświęcić na siewy, żniwa, a czasami po prostu na odpoczynek.

Ten system się sprawdza. W gospodarstwie lochy rodzą 15,5 żywych prosiąt, z czego odchowuje się 13 szt., częstotliwość oproszeń to 2,42, a skuteczność krycia 92 proc. - Dokarmiamy prosięta od 7. dnia życia. Na początek dostają preparat mlekozastępczy, po ok. 4 dniach podajemy im do miseczek prestarter własnej produkcji. Nie korzystamy z mamek, jest to moim zdaniem dodatkowy stres dla maciory, jak i prosiąt. Jeżeli jest dobre postępowanie z lochą przed i po porodzie, to matki są w stanie same odchować ładny i wyrównany miot - wyjaśnia hodowca. Młode w 28. dniu odsadzenia mają masę 7,5 kg. W kolejnych 6 tygodniach dochodzą do masy 30 kg. Do dobrego wyniku przyczynia się nie tylko żywienie, ale też zachowany wysoki dobrostan zwierząt. Warchlaki nie są stłoczone, mają sporo miejsca dzięki temu, że właściciele zdecydowali się na stworzenie 3 sekcji dla warchlaków, a nie dwóch, które również byłyby wystarczające. - Zdecydowaliśmy się na trzy warchlakarnie w budynku z dwóch powodów. Po pierwsze, w przypadku braku odbioru zwierząt możemy spokojnie odsadzać kolejną grupę, bo mamy na to miejsce. Po drugie, rozrzedzamy partię warchlaków z jednej komory, przenosząc je na dwie, tak by miały więcej miejsca. W ten sposób przy odsadzeniu mają o 1,5-2 kg większą masę ciała niż zwierzęta przy większym zagęszczeniu - tłumaczy nam Damian. Przyczynia się do tego zarówno lepszy dostęp do paszy, przy mniejszej liczebności zwierząt, ograniczony stres w grupie, jak i większa swoboda ruchu, która sprzyja budowaniu masy mięśniowej.

BEZ ŚRUBOWANIA WSKAŹNIKA BRAKOWANIA LOCH

Spora część loch w stadzie pochodzi jeszcze z zasiedlenia opisywanego budynku. Właściciele znają swoje zwierzęta, pracują przy nich i już dobrze zdążyli poznać ich możliwości produkcyjne. Dlatego ich celem nie jest śrubowanie poziomu brakowania loch w stadzie. Rocznie w tym stadzie brakuje się ok. 30 proc. loch. - Nie ma potrzeby brakować więcej. Obserwujemy swoje zwierzęta, znamy ich kondycję, lochy są oglądane dwa razy dziennie, zbieramy i analizujemy ich wyniki porodów. W praktyce przy 5.-6. miocie szkoda jest je wyrzucać ze stada, w momencie gdy nadal trzymają średnią i mają ładne mioty. Tylko po to, by na siłę osiągnąć 40 proc. brakowania. Myślę, że jest to cecha indywidualna każdej fermy i zależy od warunków, w jakich przebywają zwierzęta, a także od osób obsługujących zwierzęta - mówi hodowca.

W praktyce do głównych powodów brakowania w tym stadzie zaliczają się: problemy z zajściem w ciążę, czyli powtarzaniem rui, problemy z gruczołami mlekowymi, gdy np. część jest nieaktywna w laktacji, lub też słabe sutki, które utrudniają pobranie pokarmu.

FUNKCJONOWANIE W STREFIE

Minęły już ponad cztery lata zwalczania, jak i ograniczania afrykańskiego pomoru świń w kraju. W tym czasie wielu rolników przekonało się, że w tym temacie może liczyć wyłącznie na siebie. A chodzi tu między innymi o zabezpieczenie gospodarstwa pod względem bioasekuracji czy też o współpracę z zakładami mięsnymi przy wprowadzeniu jakiejkolwiek ze stref. Nie da się ukryć, że strefy pokrywają już sporą część naszego kraju, sięgając poza linię Wisły w woj. mazowieckim. W październiku ubiegłego roku również w powiecie sochaczewskim wprowadzono strefę żółtą, czyli tzw. obszar buforowy wyznaczany w związku z występowaniem ASF na terenie Polski. Strefa objęła również gospodarstwo państwa Kacprzaków. Jak wspomina Damian, od razu pojawił się problem ze sprzedażą zwierząt.

- Było to dla nas spore utrudnienie w zakresie obrotu zwierzętami, które w pewnym sensie trwa do dzisiaj. W takiej sytuacji głównym problemem staje się sprzedaż wybrakowanych macior. Ceny, jakie się proponuje za te zwierzęta, są poniżej poziomu przyzwoitości, nie mówię tu już o opłacalności. Mało zakładów skupuje lochy z terenów stref. Jeśli chodzi o warchlaki, teoretycznie żadne problemy w obrocie nie powinny występować. Jednak niektórzy powiatowi lekarze weterynarii nie życzą sobie zwierząt ze stref na swoim terenie, mimo że mamy zdrowe, pełnowartościowe zwierzęta i możemy je sprzedawać w inne regiony kraju, posiadając niezbędne świadectwa zdrowia. Jeśli chodzi o tucznika, to dużo zakładów ubija zwierzęta ze stref w konkretne dni, więc trzeba brać to pod uwagę przy harmonogramie pracy na fermie i dostępności pomieszczeń dla zwierząt. Dodatkowo niektórzy próbują sztucznie obniżyć cenę, gdy słyszą o świniach ze strefy.

Jeśli chodzi o bioasekurację obowiązującą na terenie kraju, to większość tych wymogów była już dawno wprowadzona w tym gospodarstwie. Właściciele pozytywnie odnoszą się do tego typu rozwiązań i jak mówi młody hodowca: - Większość z tych zasad była stosowana już dawno w naszym gospodarstwie. Jeżeli mamy wygrać z tą chorobą, to jest to nasz wspólny wysiłek, który niestety jak zwykle spada na rolników. Można mieć tylko żal i pretensje, że zostało to wprowadzone dopiero teraz, że na początku nie przeprowadzono porządnego odstrzału dzików, a teraz nadal dyskutuje się o płocie, który być może powinien być postawiony znacznie wcześniej.

Te i wiele innych wątpliwości dotyczą nie tylko gospodarstwa państwa Kacprzaków, lecz także innych producentów świń w kraju - którzy mierzą się z ASF lub dopiero mierzyć się będą. Na przykładzie tego gospodarstwa można jednak stwierdzić, że rzetelna praca, pilnowanie wyników produkcyjnych, zaangażowanie, jak i pomysły na rozwój pozwalają na utrzymanie pewnego rodzaju stabilności funkcjonowania, przy różnych zawirowaniach, które nieustannie występują na tym niepewnym rynku.

 

Artykuł ukazał się w numerze 6/2018 miesięcznika "Farmer" Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (1)

ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.226.36.60
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!