Jak informuje dr Magdalena Szyndler-Nędza z Instytutu Zootechniki w Balicach, w ciągu ostatniego roku można było odnotować bardzo duży wzrost pogłowia świń rasy puławskiej. Na dzień 1 listopada w kraju pod oceną znajduje się 1264 loch tej rasy. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, pogłowie „puławiaków” wzrosło o ponad 300 sztuk. W dużej mierze jest to efekt wysokich dopłat, na jakie mogą liczyć rolnicy decydujący się na chów ras rodzimych.

Rasa puławska wyhodowana została w dwudziestoleciu międzywojennym i przez kilkadziesiąt lat była wiodącym genotypem świń w Polsce. W latach 60-tych popularność tej rasy zaczęła spadać. Wynikało to zarówno ze słabych cech tucznych jak i ze zmian preferencji konsumentów. Świnie rasy puławskiej cechują się znacznym otłuszczeniem, co sprawiło, że pomimo niewątpliwie wysokich walorów kulinarnych mięsa, „puławiaki” zostały wyparte przez inne rasy.

Największy kryzys nastąpił w latach 90-tych minionego stulecia. Wówczas w kraju utrzymywano poniżej 100 loch rasy puławskiej, a jej przyszłość była poważnie zagrożona. W ostatnich latach obserwujemy dynamiczny wzrost pogłowia tej rasy. Jeszcze pod koniec 2014 roku w kraju utrzymywano 450 loch, dziś liczba ta jest niemal trzykrotnie większa.

Podobał się artykuł? Podziel się!