Skażenie pasz mikotoksynami stwarza zagrożenie zarówno dla rolników, konsumentów żywności pochodzenia zwierzęcego jak i samych zwierząt.

Obecność toksycznych substancji w paszach pogarsza kondycję zdrowotną stada, wskutek czego obniża się opłacalność produkcji zwierzęcej. Niestety w naszym kraju przeprowadza się zaledwie kilkaset urzędowych analiz na obecność mikotoksyn rocznie. Jak mówił w czasie konferencji Alltech Mycotoxin Blitz dr Michał Dąbrowski z Uniwersytetu Warmińsko - Mazurskiego w Olsztynie, taka ilość przebadanych próbek, to zdecydowanie za mało. - Urzędowy plan kontroli pasz na obecny rok przewiduje przebadanie pod kątem obecności mikotoksyn zaledwie 160 próbek. Dla porównania, w bieżącym roku planowane jest wykonanie 10 tys. analiz pasz, na obecność bakterii z grupy salmonella. Tak mała ilość badanych próbek sprawia, że trudno będzie w pełni zdać sobie sprawę ze skali zagrożenia, jakie niosą ze sobą mikotoksyny.

Dąbrowski uważa również, że obowiązujące obecnie dopuszczalne poziomy mikotoksyn w paszach, są zbyt wysokie - według mojej wiedzy, obecnie obowiązujące dopuszczalne normy obecności mikotoksyn w paszach nie przystają w pełni do rzeczywistości. Stężenie miktoksyn na poziomie obecnych zaleceń mogą być w wielu przypadkach szkodliwe dla zwierząt.

Podobał się artykuł? Podziel się!