Aktualnie ceny skupu tuczników biją kolejne rekordy. Paradoksalnie jednak nie dla wszystkich rolników produkcja niesie zadowalający zysk. Mowa to u producentach nastawiony na tucz warchlaków pochodzących z zakupu. Wysokie ceny skupu tuczników nie pozwalają w pełni cieszyć się stabilną sytuacją na rynku. Zdaniem doktora Mariana Kamyczka z Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki w Pawłowicach, tak wysokie ceny warchlaków w dużej mierze są efektem uzależnienia krajowej produkcji od zwierząt z importu:

- Obecnie obserwujemy skutki tendencji występujących w naszym kraju od kilku lat. Mowa tu o uzależnieniu się krajowych tuczarni od warchlaków pochodzących z rynków zewnętrznych. Rolnicy produkujący tuczniki w oparciu o importowane warchlaki znajdują się w trudnej sytuacji. W związku z dobrą opłacalnością produkcji wzrósł popyt na zwierzęta, a redukcja pogłowia loch w krajach Europy Zachodniej sprawia, że na rynku brakuje warchlaków. W konsekwencji ceny warchlaków (także krajowych) wywindowane są do rekordowych poziomów. Zjawisko to nie sprzyja zwiększaniu produkcji przez rolników produkujących w cyklu otwartym. - tłumaczy specjalista.

Jego zdaniem, sposobem rozwiązania tego problemu jest rozwój produkcji prosiąt w naszym kraju:

- Moim zdaniem Polska powinna nastawić się na większą produkcję prosiąt, co uniezależniłoby krajowe tuczarnie od importu warchlaków. W chwili obecnej w kraju brakuje warchlaków, a jeżeli nawet ktoś ma do nich dostęp, ich ceny znajdują się na bardzo wysokim poziomie. Rozwój produkcji prosiąt, z pewnością zwiększyłby ich dostępność na rynku, co z kolei skutkowało by obniżką cen – mówi doktor Kamyczek.

W rozmowie z naszym portalem, specjalista odniósł się także do obecnej sytuacji na rynku tuczników:

- Jeśli chodzi o aktualną sytuacją na rynku jest ona bardzo dobra, niepokoi jednak fakt, iż koniunktura zależy właściwie tylko od sytuacji na rynku chińskim. Eksport wieprzowiny do tego kraju zdejmuje nadwyżki surowca z europejskich rynków, co powoduje że zmniejszenie zapotrzebowania na rynek chiński może prowadzić do znaczącej obniżki europejskich cen wieprzowiny – mówi nasz rozmówca.

Jego zdaniem, dużym zagrożeniem dla całej branży jest planowany na początek 2019 roku zakaz stosowania pasz podchodzących z roślin GMO. Trudno będzie zastąpić białko paszowe pochodzące z importowanej śruty sojowej, gdyż głównie jest to śruta sojowa GMO, a w roku 2016 jej import wyniósł 2 242 689 ton. Niedobór białka paszowego na rynku spowoduje znaczny wzrost cen pasz białkowych.

Biorąc pod uwagę fakt, iż zakaz ma obowiązywać tylko w naszym kraju, konkurencja cenowa z mięsem produkowanym w innych krajach UE będzie niemożliwa. Jednocześnie na naszym rynku wciąż obecne będzie mięso produkowane na bazie pasz pochodzących z roślin modyfikowanych genetycznie. 

Podobał się artykuł? Podziel się!