Nim pierwsze tuczniki zostały sprzedane ze zmodernizowanych chlewni, najpierw Wojciech Kociołek postanowił całkowicie pozbyć się świń ze swojego gospodarstwa, a potem systematycznie odbudowywać stado. Bez krótkotrwałego wygaszenia produkcji, plan modernizacji nie mógłby się udać.

POMOC NA STARCIE
Gospodarstwo należące dziś do Wojciecha i Beaty Kociołków położone w Dąbrówce Wlkp. gm. Zbąszynek, powiat Świebodzin, woj. lubuskie jest typowym gospodarstwem rodzinnym o kilkudziesięcioletniej historii.

Rodzice Kajetan i Leokadia prowadzili je od 1960 r. Już wówczas było ono wyraźnie ukierunkowane na produkcję zwierzęcą. Bardzo ważną decyzją dla późniejszych losów gospodarstwa było zaniechanie chowu bydła mlecznego w roku 1968 i zajęcie się tylko trzodą chlewną. Na przestrzeni lat produkcja zmieniała się. Były gniazda reprodukcyjne loch (I połowa lat 70-tych), potem produkcja 45 kg warchlaków z zakupionych prosiąt, a w latach 1990 – 2003 produkcja tuczników w cyklu zamkniętym. Stado liczyło 60 loch, roczna produkcja sięgała 1100-1200 tuczników, rytmicznie odstawianych co 2 tyg. W partiach po około 50 zwierząt.

Powierzchnia gospodarstwa zwiększyła się w tym czasie z 12 do 30,5 ha. W 2003 roku gospodarstwo przejął syn Wojciech wraz z żoną Beatą. Postanowił on rozwinąć całkiem nieźle zorganizowane gospodarstwo rodziców.

Priorytetem stało się wyeliminowanie ściółki, (największego pochłaniacza robocizny) powiększenie stada podstawowego, wprowadzenie nowoczesnej rasy, a także utrzymanie produkcji w zamkniętym cyklu (produktem finalnym miał pozostać tucznik towarowy). Przebudowa budynków okazała się więc konieczna. Zwiększenie powierzchni upraw pozostało na dalszym planie.
– Gospodarstwo przejąłem w 2003 roku w pełnym toku produkcyjnym, a jego modernizację rozpoczęliśmy na dobre w 2005 roku. Tata nadal mi pomaga w gospodarstwie, stale służy radą i bez niego właściwie trudno byłoby to wszystko udźwignąć – mówi Wojciech Kociołek.

KOPANIE, KOPANIE, KOPANIE...
Stworzenie nowych warunków utrzymania świń wymagało przede wszystkim pogłębienia istniejących już budynków, ponieważ celem było przede wszystkim założenie ruszt nad wannami zbierającymi gnojowicę.