PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Pozwólmy loszkom dojrzeć

Pozwólmy loszkom dojrzeć

Autor: Farmer 23/24/2011/Iwona Dyba

Dodano: 12-12-2011 12:23

Tagi:

Przez lata prowadzenia produkcji świń w cyklu zamkniętym pan Ryszard Szopa z Janowa w woj. mazowieckim przekonał się, że utrzymanie wysokiego poziomu produkcyjnego i genetycznego stada podstawowego, w dużym stopniu zależy od pochodzenia loszek remontowych, ich wieku i wagi przy włączaniu do rozrodu. Błędy popełnione w tym zakresie, mogą przynieść straty szybciej, niż nam się wydaje.



Pan Ryszard Szopa od 18 lat prowadzi gospodarstwo specjalizujące się w hodowli trzody chlewnej; obecnie ma 250 loch stada podstawowego. 

Wszystko zaczęło się, gdy pojechałem do Holandii i zobaczyłem, że produkcja trzody chlewnej może całkowicie inaczej wyglądać, niż to co było u nas w kraju blisko 20 lat temu. Tam przekonałem się, że można prowadzić stado świń w cyklu zamkniętym, mieć dobre wyniki produkcyjne, stworzyć przyjazne warunki bytowe zwierzętom i dodatkowo na tym zarabiać. To przeważyło o chęci podjęcia przeze mnie takiego rodzaju produkcji – tłumaczy producent z Janowa. W tym samym kierunku poszli również dwaj synowie pana Szopy, którzy również prowadzą produkcję świń w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Janowa.  W sumie posiadają u siebie prawie 400 loch w trzech stadach podstawowych. Razem w ciągu roku są w stanie wyprodukować  nieco ponad 10 tys. tuczników. Można powiedzieć, że tworzą nieformalną, rodzinną grupę producencką. Razem planują produkcję, wzajemnie się wspierają i negocjują w skupach. 

CYKL ZAMKNIĘTY TO WYŻSZA SZKOŁA JAZDY

Nie dziwię się niektórym, że nie chcą się zdecydować na chów świń w cyklu zamkniętym i wolą przejść na wyłączny tucz warchlaków. Moim zdaniem, prowadzenie i zarządzanie sekcją rozrodu, to wyższa szkoła jazdy. Łatwo jest popełniać w tym zakresie błędy, a te wynikają najczęściej z niewiedzy  lub z ignorowania niektórych informacji. Jedyną okazją do dokształcenia się na temat produkcji są konferencje organizowane przez firmy żywieniowe i genetyczne. To one robią najwięcej w tym zakresie. Na takich spotkaniach dydaktycznych można dokładnie przedstawić i przedyskutować swoje problemy w gronie hodowców i specjalistów. Dlatego myślę, że jest to najlepsza okazja do zdobywania wiedzy – podkreśla pan Ryszard.

TRUDNA DECYZJA O POCHODZENIU LOCH

Hodowcy, którzy prowadzą produkcję w cyklu zamkniętym, zawsze stają wobec decyzji o pochodzeniu loszek przeznaczonych na remont stada – z zakupu, czy z własnej hodowli? Obranie jednej lub drugiej drogi ma na pewno tyle samo zalet, co i wad. Przy prowadzeniu części zarodowej w stadzie trzeba się liczyć z tym, że część loch będzie wyłączona z intensywnej produkcji towarowej, czasami jest to nawet 15 proc. stada. Hodowla loszek remontowych wymaga także od hodowcy większego zaangażowania i pracy. Pan Ryszard woli nie ryzykować i przy wymianie loch od lat dokonuje wyłącznie zakupu młodych samic ze sprawdzonego stada zarodowego. – Kiedyś próbowałem wprowadzać loszki ze swojego stada, lecz odbywało się to kosztem postępu genetycznego. Nie były złe, ale wyniki całej grupy nie szły do przodu, a przecież o to w tym wszystkim chodzi. Przy zakupie loszek remontowych, postęp genetyczny jest zauważalny z roku na rok. Przez tych kilkanaście lat zmian w genetyce, najbardziej znacząca poprawa jest widoczna w coraz wyższej plenności dokupywanych przeze mnie loszek – podkreśla. Jeśli producenci zakupują lochy na remont z zewnątrz, to na pewno unikają prowadzenia stada w stadzie –  sekcji towarowej i zarodowej równolegle. Nie muszą się wtedy starać o oddzielny plan dla grupy zarodowej, czyli: selekcji zwierząt, posiadania odpowiedniej linii lub rasy knurów czy zakupu nasienia oraz właściwego ich doboru do rozrodu. Unikają również dodatkowej szczegółowej kontroli kryć w sekcji zarodowej, a także dodatkowej selekcji prosiąt na matki. Mimo tak wielu komplikacji, własny odchów mamek zaleca się najbardziej w przypadku, gdy w gospodarstwie występują problemy ze zdrowotnością stada na przykład PRRSV, czy Mycoplasma hypopneumoniae. Hodowcy znają wtedy całą historię wzrostu zwierząt – dokładny wiek, odbyte przez nie choroby, dokładne terminy szczepień oraz pochodzenie każdej loszki po ojcu i po matce. Skala produkcji też ma tutaj znaczenie, bo wielkotowarowe fermy zazwyczaj są samowystarczalne i nie decydują się na dokupywanie loszek z zewnątrz.

RÓŻNY WIEK LOSZEK – RÓŻNE KOSZTY

Przez kilka lat loszki na remont stada zakupywaliśmy w wadze 30 kg. Wtedy ich wejście do stada było mocno przesunięte w czasie ze względu na niską masę i młody wiek. Nie można było tego w żadnym razie nazwać kwarantanną, bo ich aklimatyzacja trwała bardzo długo. Praktycznie odchowywały się i dojrzewały w docelowym środowisku bytowania. Największym minusem tej sytuacji były wysokie koszty paszy, jaką zużywały zanim osiągnęły odpowiednią wagę do rozpoczęcia krycia knurem. To zadecydowało, że postanowiłem zrezygnować z tak wczesnego zakupu młodych samic – mówi producent. Decyzja była tym bardziej właściwa, że z roku na rok w stadzie występowało coraz mniej specyficznych chorób świń. A status zdrowotny od rozpoczęcia produkcji stawał się widocznie lepszy. – W gospodarstwie pojawiało się coraz mniej chorób. W pewnym momencie uznałem, że nie ma już takiej potrzeby, aby odchowywać tak młode loszki i otaczać je przez tak długi okres zwiększoną opieką. Tym bardziej, że mocno odbijało się to na kosztach paszy – mówi pan Ryszard. Jednak w niektórych sytuacjach zakup młodszych loszek jest szczególnie wskazany. – Zdecydowanie zalecałbym stosowanie systemu zakupu młodych loszek hodowcom, którzy dopiero zaczynają prowadzenie produkcji. Jeszcze nie wiedzą, jak dokładnie postępować z lochami i oczywiście wtedy, gdy mają problemy z utrzymaniem dobrego statusu zdrowotnego stada. Wtedy  wydłużony okres adaptacji jest wskazany, będziemy mieli większą pewność, co do powodzenia rozrodu zakupionych loszek – podkreśla producent. Teraz pan Ryszard dokonuje zakupu wyłącznie cięższych i bardziej dojrzałych loszek. –  Od dłuższego czasu do stada dobieramy loszki w wieku 6 miesięcy i w wadze ciała ok. 100 kg. W tym roku poziom brakowania w stadzie wyniesie 20 proc. Prawdopodobnie w przyszłym roku ten wskaźnik będzie na nieco wyższym poziomie. Powodem jest to, że obecnie trzy grupy loch trochę się przerzedziły. Był to zabieg po części zamierzony, a po części losowy. Nie naciskałem mocno na uzupełnienie tych grup, ponieważ mniejsze zagęszczenie sprzyjało modernizacji pomieszczeń inwentarskich. Wprowadzanie młodych loszek do stada już się rozpoczęło. Niektóre samice, z grupy zakupionych trzydziestu loszek, są już po pierwszej inseminacji, a niektóre jeszcze przed – tłumaczy hodowca.

KRYCIE LEKKICH LOCH JEST RYZYKOWNE

Przez lata prowadzenia produkcji pan Ryszard przekonał się na własnym stadzie, że nie bez znaczenie jest wiek i masa pierwszego pokrycia loszki. – Jest to bardzo ważna rzecz, myślę, że często przez innych lekceważona. Prawie nigdy nie inseminujemy loszek, które są młodsze niż 9 miesięcy i jednocześnie tych, które nie osiągnęły masy ciała 140 kg. Jeżeli ktoś się nad tym zastanawia, dlaczego tak późno, to proszę  spróbować pokryć na przykład jeszcze starszą o miesiąc lochę, to wtedy się przekona, że jej mioty na początku, a nawet i później nie będą się różniły od starszych wysoko płodnych loch. Jest jeden główny powód. Teraz, dzięki znacznej poprawie genetyki zwierząt hodowlanych, loszki osiągają masę ciała znacznie szybciej niż jeszcze parę lat temu. Jednak ich dojrzałość płciowa i rozwój fizjologiczny pozostają ciągle na tym samym etapie i patrząc jedynie na wagę, możemy w bardzo błahy sposób błędnie wprowadzić je do rozrodu – mówi producent. Kolejną przyczyną, dla której pan Ryszard decyduje się raczej później niż wcześniej na pierwsze krycie loch, jest fakt, że zbyt wcześnie pokryte loszki mogą przy pierwszym miocie bardzo łatwo stracić swoje rezerwy energetyczne. Nadmiernie może się zmniejszyć poziom ich tkanki tłuszczowej.

Jedną z przyczyn zbyt małych rezerw tłuszczowych u loch jest właśnie ich przedwczesne krycie. Dlatego w moim gospodarstwie zawsze po raz pierwszy kryję lochy w trzeciej, a nawet w czwartej rui. Sam się przekonałem, że młoda locha o dobrej genetyce nawet, jeśli jest za wcześnie zapłodniona, to i tak rodzi liczny miot, lecz jej mała masa ciała może spowodować, że będzie nadmiernie przeciążona pierwszą laktacją. W efekcie najczęściej dochodzi do dużych strat rezerw tłuszczowych.  Jeżeli do tego dopuścimy, to z miotu na miot będzie się to za nią ciągnąć i te starty mogą się okazać niemożliwe do nadrobienia na drodze żywieniowej – mówi pan Ryszard.

WYGLĄDAŁY JAK TUCZNIKI

Parę lat temu byłem zmuszony do zakupu młodych loszek, które nie do końca mi odpowiadały. Przy ich wyborze gołym okiem było widać, że przy odchowie były przekarmione – wyglądały jak tuczniki! Jednak zaryzykowałem i wprowadziłem je do stada. Decyzja była uwarunkowana ekonomicznie, na rynku był duży popyt na loszki, trudno było je dostać i nie mogłem sobie pozwolić na to, by przebierać w zwierzętach. Niestety okazało się, że ta partia loch była praktycznie od samego początku zmarnowana. Prawie wszystkie wykruszyły się zaraz po drugim miocie. Najsłabszym punktem tych samic były kończyny, czego nigdy przy tej rasie nie obserwowałem, gdy lochy były kupowane w odpowiedniej kondycji. Ich nogi doznawały wielu urazów, były za mocno obciążone i nie wytrzymywały tak dużej wagi w młodym wieku. Był to ewidentnie powód złego żywienia, ponieważ zawsze zakupywałem tę samą rasę świń tylko w innym gospodarstwie zarodowym – mówi pan Ryszard Szopa. Jak podkreśla, przy tej partii zatuczonych loch częściej występowały trudne porody. Dłuższa akcja porodowa powodowała, że rodziło się więcej martwych prosiąt, opóźniało się również pobranie siary przez młode. Prosięta były zmęczone długim porodem, były osowiałe i niechętnie podchodziły do sutków, trzeba je było dosadzać, aby pobrały jak najszybciej i jak najwięcej siary.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.224.255.17
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!