Niewielu hodowców trzody chlewnej wie, że ich stado może być dotknięte inwazją kokcydiów.

Typowe dla kokcydiozy objawy, czyli biegunka i słaba kondycja zwierzęcia, łączone są zazwyczaj z innymi infekcjami. Tymczasem efektem choroby są odczuwalne straty ekonomiczne – przy odsadzeniu hodowca traci na każdym prosięciu ok. 1,5 kg, co następnie przekłada się na słabe wyniki tuczu. Dlatego tak ważna jest walka z chorobą zanim wystąpią objawy, które niosą ze sobą większe koszty niż zabezpieczenie zwierząt przed chorobą.– mówi prof. Zygmunt Pejsak, kierownik Zakładu Chorób Świń Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.

Chore prosię nie traci apetytu, czasem nawet pobiera więcej paszy, ale jego organizm nie jest w stanie jej przyswoić. Wówczas nawet najlepsza jakościowo pasza nie pozwoli nam na poprawę wyników produkcyjnych. Dodatkowo nakłady finansowe wynikające z zakupu paszy będą wyższe.

Najskuteczniejszą metodą jest leczenie przed wystąpieniem objawów. Jak wynika z nowych badań, hodowca walcząc z kokcydiami zyskuje: przy odsadzeniu średnio 1,4 kg więcej na prosię, na koniec tuczu średnio 5,6 kg na tuczniku, zmniejszenie kosztów antybiotykoterapii, a także znaczącą oszczędność paszy spowodowaną lepszym jej przyswajaniem i krótszym okresem tuczu (średnio do 3 dni).

Niestety dużym problemem jest nieświadomość hodowców, że to właśnie ta choroba powoduje duże straty ekonomiczne w dłuższym okresie czasu.

Rolnicy, aby zwiększyć efektywność produkcji muszą inwestować w sprawdzoną wiedzę i zdrowie zwierząt – mówi prof. Z. Pejsak.

Badania przedstawione na spotkaniu obrazują, że u 85 proc hodowców występują lub występowały biegunki u prosiąt. Duża część z tych biegunek jest spowodowana występowaniem kokcydiozy. Jednak z przeprowadzonych ankiet u hodowców trzody wynika, że prawie wszyscy nie rozpoznają jej objawów i nie łączą występowania biegunek z kokcydiozą.