Od początku sierpnia na terenie naszego kraju stwierdzono już 9 ognisk afrykańskiego pomoru świń. Choroba niebezpiecznie przesunęła się na zachód i południe Podlasia. W rozmowie z naszym portalem dr Marian Kapłon, prezes zarządu Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej mówi o przyczynach, i możliwych konsekwencjach ostatnich wydarzeń. Jego zdaniem nowe ogniska ASF, są logiczną konsekwencją braku pomysłu na zwalczanie choroby.

- Samo badanie tkanek podejrzanych zwierząt nie zahamuje przecież szerzenia wirusa. Każdy, kto chciałby ocenić skuteczność dotychczasowych działań nakierowanych na zwalczenie ASF, musi znaleźć odpowiedzi na kilka prostych pytań, a mianowicie: czy zostały ogrodzone wszystkie znajdujące się w strefie gospodarstwa produkujące trzodę chlewną? Czy populacja dzików w tej strefie zmalała czy wzrosła? Ile gospodarstw, które nie podporządkowały się obowiązującym procedurom, zostało zlikwidowanych? Czy opracowano i wdrożono jednolite, szczegółowe procedury bezwzględnie obligujące służbę weterynaryjną oraz producentów świń do stosowania tych samych reguł na terenie całego zagrożonego obszaru? Czy administracja lokalna i centralna oraz producenci ze strefy wyłączonej mają większą czy mniejszą świadomość skutków, jakie będzie miało rozlanie się choroby na teren całej Polski? Obawiam się, że po ponad 30 miesiącach od wystąpienia pierwszego przypadku ASF na każde z tych pytań uzyskamy odpowiedź negatywną. To są, moim zdaniem, elementarne przyczyny całkowitego braku skuteczności dotychczasowych prac nakierowanych na zwalczenie ASF. Po kilku pierwszych przypadkach wystąpienia w kraju choroby zorganizowaliśmy konferencję, na której Profesor Zygmunt Pejsak przedstawił listę działań niezbędnych do skutecznego zwalczenia ASF. O działaniach tych mówił potem wielokrotnie. Nikt go nie słuchał. A wystarczyło działania te wdrożyć i jestem pewny, że dzisiaj ASF nie byłby problemem – tłumaczy prezes KZP-PTCh.