Obok kwestii promocji spożycia wieprzowiny, podczas debaty zorganizowanej w czasie Wielkopolskiego Forum Trzodowego, które odbyło się 8 lutego w Poznaniu, wiele emocji wzbudził temat afrykańskiego pomoru świń na terenie naszego kraju. Trudno się dziwić zainteresowaniu rolników – wszak konsekwencje ASF to jedna z przyczyn kryzysu w jakim obecnie znajduje się cała branża. Wielu uczestników wskazywało na nieudolność poprzedniej ekipy rządowej. Zdaniem Stanisława Ciesielskiego, rolnika z wielkopolski przez ostatnie 2 lata, czyli od chwili kiedy w kraju wykryto pierwszy przypadek choroby u dzika, nie zrobiono absolutnie nic by ograniczyć populację tych zwierząt, które są głównym wektorem choroby. Początkowo zabraniano nawet odstrzału, a później był on niewystarczający. Zdaniem rolnika, jeżeli ministerstwo oraz główny lekarz weterynarii nie podejmą radykalnych działań, problem nie rozwiąże się sam.

Uczestnicy debaty zwracali również uwagę na to, że zagrożenie związane z ASF stwarzają nie tylko zarażone dziki, przechodzące na polską stronę przez granicę z Białorusią. Duże zagrożenie stwarza również przysłowiowa „kanapka”. Chodzi tu o żywność, którą przywożą ze sobą pracownicy sezonowi pochodzący z Ukrainy. Jeżeli żywność taka wyprodukowana jest z mięsa świni zarażonej wirusem ASF, to jej resztki mogą być zjedzone przez dziki. Niezwykle niebezpieczny jest fakt, że w ten sposób ognisko choroby może pojawić się w dowolnym miejscu kraju – nie tylko na ścianie wschodniej jak ma to miejsca w przypadku roznoszenia choroby przez dziki.

Przedstawiona teoria znalazła swoich przeciwników, lecz w jednym uczestnicy debaty byli zgodni: rozprzestrzenienie się choroby na cały kraj, było by początkiem końca krajowej produkcji trzody.

 

Więcej informacji z Wielkopolskiego Forum Trzodowego już wkrótce.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!