- Mam nadzieję, że kolejne zagrożenie jakim jest ASF doprowadzi do unifikacji naszej części rolnictwa. Nasz związek powstał dziewięć lat temu. Przez ten okres próbowaliśmy się zjednoczyć z „POLSUS-em", Związkiem „Polskie Mięso". Nie chcieliśmy stanowisk w tych organizacjach. Zależało nam jedynie na zwiększeniu masy krytycznej w momentach, gdy trzeba walczyć o wspólne dobro producentów świń - tłumaczył w trakcie debaty o ASF, która odbyła się 4 sierpnia br. dr Marian Kapłon.

Prezes KZPPTCh zauważył w trakcie spotkania, że perspektywa rozwoju ASF w kraju jest tragiczna. Zagrożona jest krajowa produkcja trzody chlewnej, wszystkie gospodarstwa zajmujące się produkcją świń oraz cały biznes obsługujący ten sektor. Państwo ma do stracenia majątek wart 25 mld złotych.

Profesor Zygmunt Pejsak z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach podkreślał, że potrzebne są radykalne działania w tym zakresie, bo za jakiś czas choroba rozejdzie sie po całym kraju. 

W forsowaniu ważnych decyzji, tych które mogłyby zminimalizować ryzyko szerzenia się ASF nie pomaga brak zjednoczenia wśród organizacji reprezentujących producentów świń. W obecnej sytuacji pojedyncze związki, izby rolnicze nie są w stanie znacząco wpłynąć na tak ważne kierunki działań, które są aktualnie niezbędne. Chodzi tu m.in o redukcję populacji dzików w rejonie zagrożonym ASF ale też na terenie całego kraju, czy też prewencyjny wykup świń z gospodarstw utrzymujących po kilka świń,we wschodnim pasie przygranicznym Polski. Od tych rolników, którzy nie są wstanie wprowadzić zasad bioasekuracji w swoich gospodarstwach.

- Chcieliśmy mówić jednym głosem, tak jak ma to miejsce w innych krajach. Niestety nie udało nam się doprowadzić do takiego zjednoczenia. Skoro nam się nie udało podjęliśmy działania w innym kierunku. Teraz chcemy doprowadzić do zjednoczenia wszystkich, którzy są w technicznej obsłudze naszych firm, są to przedsiębiorstwa konstrukcyjne, wyposażeniowe, weterynaryjne, czy też spółki paszowe. Ich również dotyczy nasz kryzys i na pewno też odczują jego skutki. Może wtedy nasz głos będzie bardziej słyszalny i będzie miał większy wpływ na rządzących - mówił w trakcie spotkania dr Marian Kapłon.

Podobał się artykuł? Podziel się!