Wielu moich kolegów i przyjaciół zaprzestało produkcji, wielu zbankrutowało, straciliśmy całą masę dobrych hodowców. Wielu z nich w czasach stabilizacji na rynku zainwestowało w swoje gospodarstwa: zakupili zwierzęta zarodowe, zmodernizowali chlewnie. A skończyło się tak, że raty kredytów lub konieczność spłaty całego zadłużenia zakończyło ich przygodę z hodowlą trzody chlewnej. Oni nigdy do tego nie wrócą. A byli to ludzi, którzy się na tym znają i potrafili to robić – powiedział Blicharski, który przypomina, że nie tylko duzi hodowcy zaprzestali produkcji. Spotkało to także małe gospodarstwa. To dla nich osobista tragedia, choć dla rynku nie jest to wielka szkoda. To jest przykład, gdzie kryzys, oczyszcza rynek.

Jak w przyszłości nie dopuścić do takich sytuacji?

Zdaniem Tadeusza Blicharskiego potrzebne jest systemowe wspieranie takich gospodarstw, które są przyszłościowe.

My doskonale wiemy, że mając tak bardzo rozdrobniona strukturę stad jesteśmy w ogonie Europy. Jeżeli mamy coś wspierać to tylko takie gospodarstwa, które przy następnym kryzysie - a on wcześniej czy później się pojawi - będą w stanie zakumulować taką ilość kapitału, który pozwoli im przetrwać przez trudny okres, przez pół roku, rok lub dłużej.

Przygotowujemy teraz program, który mam nadziejże po konsultacjach zostanie przyjęty. Jest to „Strategia rozwoju produkcji wieprzowiny w Polsce”.

Byliśmy, jesteśmy i będziemy liczącym się producentem i konsumentem wieprzowiny w Europie. Nie do pomyślenia jest to, że kraje, które nie mają dobrych uwarunkowań do produkcji sprzedają wieprzowinę do Polski, bo my sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić – podsumowuje Blicharski.

źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!