Od wielu już lat obserwujemy tendencję do stałego wzrostu intensywności produkcji zwierzęcej. Dzisiejsze fermy trzody chlewnej bardziej przypominają zakłady produkcyjne niż chlewnie, jakie dominowały w krajobrazie wsi jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nie nam oceniać, czy ten kierunek rozwoju jest słuszny czy też nie. Zresztą producenci trzody chlewnej nie mają szczególnego wyboru - chcąc konkurować z producentami z Danii, Niemiec czy Holandii, muszą dążyć do stałego wzrostu wydajności produkcji. Na przeciwnym biegunie leżą natomiast gospodarstwa ekologiczne. W tego rodzaju produkcji świnie nie osiągają rekordowo szybkich przyrostów, a liczba prosiąt uzyskanych rocznie od lochy jest znacznie niższa niż w chowie konwencjonalnym. Mimo to gospodarstwa takie mają przyszłość, bo popyt na żywność wyprodukowaną "w zgodzie z naturą" jest coraz wyższy. Konsumenci zwracają coraz większą uwagę zarówno na walory kulinarne mięsa (a te są w przypadku wieprzowiny ekologicznej niepodważalnie wyższe), jak i na sposób utrzymania zwierząt. Coraz więcej odbiorców preferuje mięso pochodzące od trzody żywionej i utrzymywanej w sposób tradycyjny.

TRUDNE POCZĄTKI

Tomasz Kupaj prowadzi gospodarstwo ekologiczne w miejscowości Kęszyce położonej pomiędzy Kaliszem a Ostrowem Wielkopolskim. Gospodarstwo ma od 1990 roku, a na produkcję ekologiczną przeszedł w 1999 roku. - Początki nie były łatwe. Pamiętajmy, że przypadły na czasy, gdy gospodarstwa ekologiczne nie były jeszcze zbyt popularne. Otrzymanie certyfikatu gospodarstwa ekologicznego wymagało trochę czasu i pracy, jednak udało nam się pokonać wszystkie przeszkody - mówi pan Tomasz. - W pierwszych latach problemem były przede wszystkim niskie plony zbóż. Na początku działalności powiedziano nam, że po przejściu na produkcję ekologiczną przyzwoite plony otrzymamy dopiero po 5-7 latach. Tak też było. Dziś zbiory zbóż jak na gospodarstwo ekologiczne są zadowalające. Z 1 ha zbieramy przeciętnie 2,5-3 t żyta i 3,5-4 t mieszanek zbożowych. Gorzej wygląda plonowanie ziemniaka, które kształtuje się na poziomie ok. 10 t/ha.