Główny Lekarz Weterynarii poinformował wczoraj o potwierdzeniu wyników badań świadczących o wystąpieniu pierwotnego ogniska afrykańskiego pomoru świń w gospodarstwie utrzymującym 5 świń. Ognisko znajdowało się w województwie podlaskim, powiecie białostockim, gminie Gródek.

Jak zauważa prof. Zygmunt Pejsak przypadki zachorowania świń miały miejsce 19 i 22 lipca, a pobrany materiał okazał się pozytywny pod kątem diagnozy ASF.

- Decyzja osoby kierującej próbki do badań była słuszna i szybka. Powiatowy lekarz weterynarii sprawnie przeprowadził niezbędne działania - ocenia profesor.

Na razie nie wyjaśniono na jakiej drodze doszło do zakażenia świń w tym gospodarstwie.

- Prawdopodobnie wektorem wirusa, były dziki. Muszę też przyznać, że to gospodarstwo nie przestrzegało żadnych zasad bioasekuracji. To było prawdopodobnie główną przyczyna zakażenia świń. Mamy jedynie tyle szczęścia, że to gospodarstwo znajduje się we wcześniej wyznaczonej strefie z ograniczeniami, dokładnie 3 km od granicy polsko-białoruskiej.

Zdaniem profesora aktualne działania służb weterynaryjnych powinny prowadzić do tego, aby we wszystkich małych gospodarstwach, utrzymujących po kilka świń sprawdzić, czy wszędzie jest zapewniony odpowiedni poziom bioasekuracji. Jeśli nie, to doprowadzić do tego, aby bioasekuracja była przestrzegana przez wszystkich rolników.

Jeżeli chodzi o obszar zabezpieczony przez służby weterynaryjne, to w tym rejonie została wyznaczona strefa zagrożona w promieniu 3 km od ogniska choroby i kolejna 7 km ze strefą zapowietrzoną. - W obrębie tych dziesięciu kilometrów jest ponad trzydzieści gospodarstw i niecałe 200 świń w nich utrzymywanych. Trzoda chlewna w tym rejonie zostanie zlikwidowana.

Jak ważne jest zachowywanie bioasekuracji potwierdza aktualna sytuacja - Wszyscy drobni rolnicy, którzy nie przestrzegają tych zasad muszą mieć świadomość, że narażają nie tylko własne gospodarstwo na straty, ale też wszystkich okolicznych rolników. Bez względu na to jaką liczbę świń utrzymują, wszystkie zwierzęta muszą być zlikwidowane, gdy w danym rejonie pojawi się ognisko wirusa.

Profesor Zygmunt Pejsak zwraca też uwagę, że prace legislacyjne powinny iść w tym kierunku, aby dla zachowania bezpieczeństwa nakłonić rolników, którzy utrzymują po kilka sztuk świń do likwidacji swoich stad. - Niestety ale im mniej będzie takich miejsc z utrzymywanymi kilkoma sztukami świń, gdzie często warunki bioasekuracji są katastrofalne, to tym mniejsze będą szansę na szerzenie się wirusa.