Podczas tegorocznych Targów Ferma w Łodzi prof. Pejsak podkreślił, że często producenci świń nie zdają sobie sprawy, że mają zakażone stada świń poszczególnymi chorobami.

- Niestety, my dopiero wtedy interesujemy się problemem zdrowotnym w naszym stadzie, kiedy mamy liczne padnięcia prosiąt lub warchlaków. Powinno być inaczej. Jeżeli najpierw w grupie prosiąt, warchlaków, a na koniec tuczników widzimy zróżnicowania wagowe, to wówczas już wiemy, że w naszym stadzie nie wszystko jest w porządku. Warto wtedy zbadać stado pod kątem chorób, a następnie wprowadzić nowoczesne metody zapobiegania chorobom powiedział prof. Zygmunt Pejsak.

Dlatego w efektywności prowadzenia tuczu tak dużego znaczenia nabrała właściwa profilaktyka.

- Poprzez szczepienia my nie zapobiegamy zakażeniom ale powodujemy, że u świni nie rozwija się proces chorobowy w postaci subklinicznej, w którym nie widzimy ciężkich objawów klinicznych. Jedynym objawem jest tutaj wskaźnik zużycia paszy. Gdyby producenci prowadzili dokumentację to zauważyliby, że każdy wzrost zużycia paszy w tuczu to poważna sprawa. I zawsze, gdy widzimy taką zmianę to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego tak się stało?

Według profesora często odpowiedzią na to pytanie jest zły stan zdrowotny stada. Dodatkowo wielu producentów nie rozumie, że przy aktualnym stanie wiedzy i możliwościach weterynaryjnych nasze zwierzęta nie powinny wcale chorować.

– Musimy pamiętać, że w całej Europie zadaniem lekarza weterynarii jest ochrona zdrowia świń, a nie ich świń. Producenci muszą zrozumieć, że zwierzęta nie mają prawa chorować, jeżeli przestrzegają zasad bioasekuracji, immunoprofilaktyki i aklimatyzacji. Jeżeli dzieje się inaczej to warto też przyjrzeć się pracy lekarza, z którym współpracujemy – wyjaśniał prof. Pejsak, podczas XVI Targów Ferma w Łodzi.