Jak akcentował profesor w trakcie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w Polsce mamy zupełnie inną sytuację niż np. w krajach bałtyckich. – Wielu ekspertów specjalistów z innych krajów nie dowierza nam, że mamy inny model występowania choroby niż na Litwie, Łotwie czy w Estonii. Wysłuchujemy wielu zarzutów stawianych nam przez zewnętrzne podmioty ale dzięki monitoringowi, dokumentacji, przeprowadzanym badaniom świń i dzików jesteśmy transparentni i łatwo odpieramy ich argumenty.

W Polsce przypadki wirusa występują najdalej na zachód od granicy polsko-białoruskiej w odległości 25 km.  - Analiza 79 przypadków stwierdzonych u dzików pokazuje, że wirus przeważnie występuje w odległości 12 km od granicy polsko-białoruskiej, najdalej jest to 25 km od tej granicy. Wzdłuż granicy północ–południe, chodzi tu o skrajne przypadki, będzie to już 100 km. Dlatego bardzo prawdopodobne jest to, że chore dziki przechodzą cały czas od strony Białorusi – tłumaczył profesor.

Z kolei, od 2014 r. Białorusini nie zgłosili do Światowej Organizacji ds. Zdrowia Zwierząt (OIE) ani jednego przypadku wystąpienia ASF u dzika, ani też żadnego ogniska ASF u świni. – Jednak dla wielu ekspertów  jasne jest, że granice państw nie zatrzymują choroby - mówił prof. Zygmunt Pejsak. 

W Polsce ostatni przypadek stwierdzenia ASF u padłego dzika miał miejsce na terenie Podlasia 2 grudnia br. Jak potwierdziła Ewa Lech podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Polska mimo tego, że odnotowuje się przypadki choroby u dzików, to cały czas wyróżnia się na tle innych krajów. – Od stycznia do końca listopada br. w Polsce odnotowano nieco ponad 40 przypadków choroby u dzików oraz 1 ognisko w gospodarstwie rolnym. W przypadku Estonii przypadków ASF u dzików było 514, ognisk w gospodarstwach 18. Na Litwie 90 przypadków u dzików, na Łotwie aż 609 przypadków u dzików i 10 ognisk w gospodarstwach. Na Ukrainie 6 przypadków u dzików a 31 ognisk choroby w gospodarstwach – mówiła w trakcie trwania komisji sejmowej.

Według profesora ostatnie doniesienia na temat sytuacji epizootycznej na Ukrainie są bardzo niepokojące. Mianowicie wskazują na to, że pomór mocno zbliżył się do granicy polsko-ukraińskiej. – Na Ukrainie sytuacja dramatycznie się pogorszyła. Poza kontrolą jest tam  90 proc. zdarzeń z ASF. Z tym, że tam dotyczy to głównie ognisk choroby u świń a nie przypadków u dzików. W ostatnim czasie choroba wystąpiła na fermie w okolicy Kijowa. Już dzisiaj wiemy, że wyjeżdżały stamtad transporty zwierząt, więc niedługo otrzymamy zapewne informacje o następnych ogniskach choroby na Ukrainie. Jest to bardzo niepokojące, bo ASF od strony Ukrainy szybko przesuwa się do polskiej granicy i dzisiaj jest w odległości ok. 260 km - mówił prof. Zygmunt Pejsak.

Ewa Lech podkreśliła jednocześnie, że ministerstwo rolnictwa jest świadome tego zagrożenia. Na początku grudnia w Lublinie odbyło się spotkanie ze służbami zabezpieczającymi tę granicę w celu wzmocnienia współpracy pomiędzy polskimi i ukraińskimi przejściami granicznymi, tak aby zminimalizować zawleczenie choroby na teren Polski z kierunku ukraińskiego.