- Przykładowo, w jednym z badanych stad, bezpośrednio po jego zakażeniu, wskaźnik skuteczności krycia obniżył się z 84,4 proc. do 52,5 proc., a w kolejnych miesiącach utrzymywał się na średnim poziomie ok. 71,4 proc. Liczba dni nieprodukcyjnych w stadzie liczącym około 240 loch zwiększyła się z 27 do 42, częstotliwość oproszeń spadła z 2,38 do 2,28, a czas trwania międzymiotu wydłużył się o 7 dni - tłumaczy prof. Rekiel.

Średnia płodność loch w stadzie zdrowym, przed stwierdzeniem PRRS była dobra i wynosiła 11,49 prosiąt w miocie. Lochy po zakażeniu, w kolejnych miesiącach rodziły średnio 8,7 prosiąt, 9,4 i 10,1 prosiąt, a po zakończeniu ostrej fazy choroby średnio 11,13 prosiąt, - czyli w dalszym ciągu mniej niż przed zakażeniem stada - dodaje profesor.

Wprowadzenie do stada wirusa PRRSV spowodowało też gwałtowny wzrost upadków prosiąt ssących, z 9,74 proc. do prawie 18 proc., a w okresie szerzenia się PRRS do ponad 20 proc.

- W stadzie zaobserwowano zwiększenie liczby przedwczesnych porodów. Wzrosły znacząco koszty żywienia, leczenia i opieki oraz obsługi zwierząt. W efekcie końcowym koszt produkcji prosiąt zwiększył się o blisko 40 proc. W tym miejscu wniosek nasuwa się sam, profilaktyka jest tańsza niż leczenie, dlatego bioasekuracja stada i stosowanie programu profilaktycznego, powinny być priorytetem dla każdego hodowcy świń - podkreśla prof. Anna Rekiel.   Podobał się artykuł? Podziel się!