PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Przed nami jest jeszcze dużo do zrobienia

Przed nami jest jeszcze dużo do zrobienia Jacek Łukaszewicz, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej

Jacek Łukaszewicz, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej, to prawdopodobnie jeden z najbardziej zapracowanych lekarzy weterynarii w Polsce. W wywiadzie opowiada nam między innymi o ustawach, które w ostatnim roku ministerstwo wprowadziło we współpracy z krajową radą. W rozmowie z nami ostrzega rolników przed przyjściem nowej choroby, a także ocenia działania Polski w walce z ASF-em.



"Farmer": Jest Pan uznawany w branży za człowieka bezkompromisowego, który nie boi się głośno przedstawiać swoich poglądów. Bywa, że są one nie na rękę władzy. To w obecnych czasach ryzykowne. Nie obawia się Pan konsekwencji takiej postawy?

Jacek Łukaszewicz: Moim obowiązkiem jest reprezentowanie stanowiska samorządu lekarsko-weterynaryjnego. Natomiast nie wiem, skąd się wziął pogląd o możliwych kłopotach. Moja współpraca z Ministerstwem Rolnictwa jest dobra. Niech świadczy o tym choćby projekt obligatoryjnego znakowania psów, a także wprowadzenie pakietu ustaw ułatwiających zwalczanie ASF-u, czyli mówiąc jednym słowem - bioasekuracja. Te wszystkie przepisy powstawały przy naszej współpracy. Rzeczą naturalną jest, że czasem różnimy się z ministrem. Jednak zapewniam, że w większości przypadków dochodzimy do wspólnego zdania. I zależy mi, aby tak pozostało.

Jednym z tematów, które poróżniły Pana z ministrem rolnictwa, jest propozycja łączenia pięciu agencji w jedną - Państwową Inspekcję Bezpieczeństwa Żywności. Czy jest Pan w stanie przekonać zwykłego hodowcę, że ta zmiana będzie miała dla niego negatywne skutki?

Oczywiście i to w bardzo prosty sposób. Niestety, mitem jest, że stworzenie jednego organu będzie oznaczało dla rolników zmniejszenie czasu kontroli. Będzie ich mniej ilościowo, ale czasowo będą trwały co najmniej tyle samo, gdyż wszystkie obszary działalności tak jak dotychczas będą musiały być skontrolowane. Jeśli faktycznie dojdzie do połączenia jednostek, to kontrola znacznie się wydłuży. Owszem, do gospodarstwa przyjedzie przedstawiciel jednej inspekcji, ale nie będzie on sam. Razem z nim pojawią się reprezentanci tych wszystkich wchłoniętych inspekcji, aby skontrolować przypisane im obszary produkcji. Może dojść nawet do takiej sytuacji, że w dużych gospodarstwach kontrola potrwa kilka dni. Pośpieszne przeprowadzenie takiej reformy może też stanowić zagrożenie dla polskiego eksportu żywności. A jego potencjalne załamanie na pewno odczuliby też rolnicy. Nie chcę jednak straszyć rolników. Tym bardziej że z tego, co się orientuję, to projekt trafił do tzw. zamrażalki sejmowej.

A jak Pan ocenia działania podjęte przez Polskę w walce z ASF-em?

Bardzo dobrze, ale dużo jest jeszcze przed nami do zrobienia. Aby odpowiednio ocenić naszą sytuację, wystarczy spojrzeć na mapę ognisk w sąsiednich krajach - mam tu na myśli Litwę i Łotwę. Niestety, tam choroba rozprzestrzenia się w bardzo szybkim tempie. W Polsce mamy do czynienia z przykładem dobrego działania ministerstwa, które - jak już wcześniej wspomniałem, wprowadza obowiązek bioasekuracji na terenie całego kraju. Nie ukrywam, że akurat ten przepis mnie bardzo cieszy, bo przecież musimy zapobiegać ogniskom w nowych rejonach, a nie tylko koncentrować się na strefie zagrożonej. Niebagatelną rolę w walce z ASF-em odgrywają lekarze weterynarii. Uważam, że należy doprowadzić do wzmocnienia etatowego i finansowego inspekcji weterynarii. Przypomnę, że wynagrodzenia w tej chwili są na żenująco niskim poziomie. Uważam, że to najwyższy czas, aby w końcu pomyśleć o lekarzach weterynarii, na barkach których spoczywa główny ciężar zwalczania ASF-u.

Czy uważa Pan, że obecne działania dotyczące ASF-u są wystarczające?

Zawsze można zrobić i więcej, i lepiej. Ale wydaje mi się, że bieżące działania w oparciu o wprowadzone akty prawne są optymalne. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z jednego faktu. To, że nie występują nowe ogniska ASF-u, nie oznacza, że wirusa w ogóle nie ma. Tutaj chciałbym zaapelować do hodowców o czujność. Wszyscy musimy zwracać uwagę na bioasekurację. I powtórzę, że należy wzmocnić finansowo i kadrowo weterynarię, która przeprowadza szkolenia hodowców i kontroluje przestrzeganie zasad wprowadzonych prawem w gospodarstwach. To jest olbrzymia praca, na którą muszą się znaleźć środki.

Zdaniem hodowców i części ekspertów ASF będzie się rozprzestrzeniał, dopóki nie poradzimy sobie z dzikami, których jest zbyt wiele. Co sądzi Pan o tym, aby do odstrzału dzików zaangażować wojsko czy inne służby mundurowe? Na przykład w Czechach w odstrzale zwierząt uczestniczą także policjanci.

Nie jestem ekspertem w tej sprawie, ale mam co do tego pewne wątpliwości. Broń myśliwska służy do zabijania, tylko z tej broni można strzelać do zwierząt, gdyż nie powoduje się ranienia i długotrwałego cierpienia zwierzyny. Nie mam jednak wątpliwości, że depopulacja dzika jest bardzo ważna. Istotny jest także czynnik ludzki. Mam tutaj na myśli nielegalną sprzedaż świń. Cieszę się, że liczne szkolenia weterynarii przynoszą efekty i zmieniają świadomość hodowców.

Co zatem zrobić, by ograniczyć populację dzików?

Musimy przede wszystkim wymagać odstrzału od okręgów łowieckich. Warto byłoby się tu skupić na lepszym egzekwowaniu od nich prawa.

Z drugiej strony mamy świadomość, że znacznie różnią się poubojowe badania na obecność włośnia z rejestrami ARiMR-u odnośnie liczby przeprowadzonych ubojów. Wniosek jest jeden, świnie są ubijane i bardzo często sprzedawane bez żadnego nadzoru. Co zrobić, by to ograniczyć?

Poprzedni minister Marek Sawicki bardzo zliberalizował przepisy dla rolników. Wcześniej był możliwy ubój zwierząt na potrzeby własne z gospodarstwa. Ten zapis przez ministra Sawickiego został zmieniony - wprowadzono możliwość zabijania zwierząt pochodzących także z innych gospodarstw i to uruchomiło szarą strefę w produkcji mięsa. Ta sprawa jest tematem naszego działania od wielu lat. Trzeba powiedzieć jasno, że prawo w tym względzie jest niedoskonałe.

Co wobec tego można zrobić?

Uważam, że gdyby to prawo było uczciwie przestrzegane przez hodowców, to nie byłoby problemów. Weterynaria nie ma mechanizmów do sprawdzenia, czy ubój został przeprowadzony, czy nie. Wydaje mi się, że najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzanie tzw. uboju usługowego wyłącznie w rzeźni.

Ostatnio wiele mówi się o projekcie ustawy o ochronie zwierząt. Jeśli ustawa wejdzie w życie, to z ogromną siłą uderzy w branżę mięsną. W praktyce w Polsce po raz kolejny będzie obowiązywał zakaz uboju rytualnego. Jakie jest stanowisko Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej w tej sprawie?

Jeśli taki przepis wejdzie w życie, to będziemy musieli go egzekwować.

Z raportu, na który powołują się posłowie PiS, wynika, że cierpienie zwierząt w klatce obrotowej jest nieporównywalnie większe niż w przypadku zwykłego uboju. Czy Pan podziela ten pogląd?

Muszę przyznać, że raportu nie znam, ale z tego, co wiem, to ubój rytualny nie musi odbywać się w obrotowej klatce. Podzielam zdanie, że te klatki są stresogenne dla zwierzęcia, ale ubój rytualny można przeprowadzić bez nich. Uważam, że należy szukać konsensusu.

Choć to ostatnie pytanie, to temat guzowatego zapalenia skóry u bydła nie powinien być z pewnością na ostatnim miejscu. Tym bardziej że Polska zalicza się do krajów zagrożonych tą chorobą. Jak się przed nią obronić?

Konsekwentnie ta choroba przesuwa się z południa na północ, czyli idzie w naszym kierunku. Wszystkie choroby zakaźne rządzą się swoimi prawami. W dobie globalnej wioski, migracji ludzi należy założyć, że prędzej czy później ta choroba niestety do nas dotrze. Należy zwrócić uwagę na jedną rzecz. Obecnie mamy ASF oraz bardzo realne zagrożenie ptasią grypą. Musimy być bardzo ostrożni. Póki co uważam, że inspekcja weterynaryjna powinna przeprowadzać szkolenia dla hodowców, aby zwiększyć ich wiedzę na temat tego niebezpieczeństwa - to teraz podstawa.

Wywiad ukazał się w styczniowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (4)

  • Rolnik 2018-04-09 13:44:49
    Baran. Chroń Panie Boże Polskę od takich urzędników .
  • emerytowana pracownica Inspekcji Weterynaryjnej 2018-02-24 18:55:43
    popieram weterynarze to cwane nieroby a dobrze kasować, te w urzedach to wydaję im sie że sa lekarzami! lekaz dla mnie to wyuczony do leczenia ludzi a jak był osioł na studiach bo poszedł na weterynarię, proste!
  • MONICZKA 2018-02-14 18:35:24
    Te pasożyty z weterynarii to są bezczelni upominają się podwyżek, więc niech idą do lasu pozbierać zdechłe dziki. Łatwo było wybić zdrowe świnie w oborach gospodarzy, to niech teraz wezmą udział w nagonce na dzika tam sobie dorobią. Teraz sobie ubzdurali że odbiorą pracę dla SANEPIDÓW i będą badać żywność.. Jak zwykle nieźle kombinują, gdy zlikwidują świnie wezmą się za bydło a później się zajmą się leczeniem ludzi.
  • Marta 2018-02-14 11:44:31
    Co to takiego "zamrażalka"??? ;-D
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.196.42.8
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!