- Wzywamy panią premier do wzięcia odpowiedzialności za tę sytuację. Musi stanąć na czele zespołu, który podejmie autentyczną walkę z ASF w Polsce.(…) Potrzebne jest zdecydowane działanie. Minister rolnictwa niestety śpi - powiedział w czwartek szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz na spotkaniu z rolnikami i samorządowcami w gminie Leśna Podlaska (Lubelskie). Na terenie tej gminy, w miejscowości Droblin, wykryto cztery ogniska tej choroby.

- To nie jest już spór polityczny. Dzisiaj trzeba zastopować rozlewanie się ASF w Polsce, a tym, których to dotknęło, wskazać zakłady, które skupią tuczniki, a tam, gdzie trzeba, dokonać utylizacji i za to trzeba zapłacić rolnikom - powiedział szef PSL.

Jego zdaniem potrzebne jest wsparcie finansowe dla województw, które są objęte strefami zapowietrzonymi - m.in. na skup, na bioasekurację, odszkodowania, utylizację - i trzeba "uruchomić rezerwy budżetu państwa". - Jest siedem miliardów na górnictwo, a nie ma nawet pół miliarda na skup interwencyjny, którego się domagamy - mówił Kosiniak-Kamysz.

Przypomniał, że w ubiegłym roku wartość eksportu trzody chlewnej wyniosła 3 mld zł, a jedno miejsce pracy w takim gospodarstwie generuje siedem miejsc pracy w powiązanych dziadzinach.

Starosta powiatu bialskiego Mariusz Filipiuk powiedział, że obecnie tylko na ternie powiatu bialskiego do wywiezienia i uboju jest ok. 10 tys. świń. - Rolnicy są w bardzo trudnej sytuacji, bo praktycznie z zapowietrzonych stref nie mogą wywozić i sprzedawać wieprzowiny. W wielu przypadkach tuczniki są już poprzerastane, te zwierzęta powinny natychmiast być wywożone - dodał.

Wójt gminy Leśna Podlaska Paweł Kazimierski powiedział, że skup świń to teraz najważniejszy problem. - To są wielkie dramaty i tych dużych hodowców, którzy mają po trzy tysiące sztuk a przerośniętych już tysiąc i tych małych, którzy mają po kilka sztuk, ale chcą je sprzedać, bo nie mają na opłaty za prąd czy wodę, nie mają na życie - zaznaczył.

Jego zdaniem brakuje też wspólnych procedur w zwalczaniu ASF, nie wszystkie gminy otrzymały np. wsparcie finansowe na utrzymanie mat dezynfekcyjnych, które wykładane są przy wjazdach do wyznaczonych stref. "Brakuje nam wspólnego budżetu centralnego i określania, kto, za jakie działania odpowiada" - powiedział Kazimierski.