Istnieje duże ryzyko, że jeszcze trochę i Puszcza Białowieska stanie się siedliskiem wirusa afrykańskiego pomoru świń. Dziki z tamtego terenu również chorują, niestety nikt nie reguluje ich populacji na terenie parku. Dodatkowo puszcza znajduje się również na terenie Białorusi, gdzie prawdopodobnie zwierzęta cały czas chorują na pomór – mimo tego, że Białorusini od dwóch lat nie zgłaszają żadnych przypadków choroby twierdząc, że mają opanowaną sytuację .

Trzeba pamiętać, że problem choroby u zwierzyny dotyczy również terenów chronionych. Dziki mogą stale zarażać się od siebie i roznosić chorobę poza obszar puszczy. Tworząc jednocześnie dalsze zagrożenie dla rolników utrzymujących świnie w tamtych regionach ale i pozostałych dzików.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Andrzej Konieczny podkreślił w trakcie ostatniej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, że wprowadzenie odstrzału dzików w białowieskim parku narodowym nie jest takie proste.  Mówił, że - cztery lata trwało uzgadnianie ze stronami społecznymi planu ochrony dla Białowieskiego Parku Narodowego. Jest w nim jasno określone, co pracownicy mogą w parku robić. Jest ochrona bierna, czynna i krajobrazowa. Nie ma tam działań przewidujących zmniejszanie populacji dzika.

Pierwsze przypadki ASF u dzików na terenie puszczy Białowieskiej miały miejsce w połowie 2015 r. Jest to objaw niepokojący ze względu na to, że świadczy o powiększaniu się zasięgu choroby. Dziki były też znajdowane w bliskim sąsiedztwie granicy białoruskiej.

Posłanka Dorota Niedziela na zakończenie komisji podkreśliła, że powinien być wprowadzony szczegółowy plan działania dla leśników z terenów puszczy. Opracowany przez zespół merytoryczny, tak aby zminimalizować ich pogłowie i zmniejszyć ryzyko szerzenia się choroby z terenów puszczy.

Według profesora Zygmunta Pejsaka z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach zagęszczenie dzików, które pomogłoby wygasić chorobę w tej populacji to 0,5 dzika/km kw. Ten poziom nadal nie jest uzyskanych na terenach z ograniczeniami w związku z występowaniem choroby. Profesor podkreślał, że w niektórych nadleśnictwach ten poziom wynosi 5 dzików/km kw.