Na czwartkowym posiedzeniu Rady Zięba powiedział, że sytuacja na rynku wieprzowiny jest istotna nie tylko dla producentów trzody i branży mięsnej, ale określa "stan nastrojów społecznych".

Według niego, ceny wieprzowiny są "wrażliwe politycznie". Trzoda chlewna stanowi 40 proc. dochodów rolniczych, a w strukturze wydatków ludności na żywność mięso stanowi aż 30 proc. Wieprzowina zaś jest podstawowym gatunkiem mięsa spożywanym przez Polaków. Konsumpcja wynosi 42 kg rocznie na osobę.

Mimo że Polska jest krajem wieprzowiny (zajmuje pod tym względem 4. miejsce w UE), to rolnicy mają kłopoty ze zbytem mięsa. Od ponad roku produkcja wieprzowiny jest nieopłacalna, a rolnicy protestują na drogach przeciwko niskim cenom skupu trzody. Według producentów trzody, ceny żywca spadły w ostatnich dniach do poziomu 2,8-3,0 zł/kg.

Według Zięby, trzeba odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w Polsce koszty produkcji mięsa wieprzowego są tak wysokie. Jego zdaniem koszty te są uzależnione od wielkości ferm.

Według danych przedstawionych przez wiceprezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus Bogumiła Roja, ponad 53 proc. producentów trzody ma nie więcej niż 9 świń w stadzie. W Danii, Niemczech czy Belgii w stadach znajduje się po kilka tysięcy sztuk zwierząt. W Danii jest 7 tys. producentów trzody, w Polsce chów świń prowadzi ok. 600 tys. gospodarstw.

W Polsce jest zaledwie 6 proc. ferm, w których znajduje się powyżej 200 sztuk świń. Z badań Instytutu Zootechniki w Krakowie wynika, że najmniejsze opłacalne stado świń w gospodarstwach to ok. 500 szt. i 20 macior - zaznaczył szef Rady.

Zdaniem profesora, tzw. "przemysłowe fermy tuczu" są w kryteriach europejskich zaledwie średnimi fermami. Łączny ich udział w ogólnej produkcji surowca wynosi ok. 12 proc.

Prezes Zarządu Związku Polskie Mięso Witold Choiński uważa, że bez zwiększenia eksportu nie da się ożywić rynku wieprzowiny. Najwięcej nadziei pokłada w otwarciu rynku rosyjskiego i białoruskiego. Jednocześnie zauważył, że brakuje promocji polskiego mięsa, marki naszych wędlin są nieznane, a wahania kursowe przeszkadzają w handlu.

Zupełnie inaczej rozwiązanie problemu nadmiaru mięsa widzą producenci trzody. Rolnicy chcą wsparcia dla grup producenckich. Optują także za ściślejszą współpracą z przemysłem mięsnym. Bogumił Roj przyznał, że w Polsce duże jest rozdrobnienie produkcji trzody.

Zwrócił także uwagę, że niezależnie od skali produkcji, koszty żywienia świń w ostatnim okresie były wyższe niż przychody rolników. Wyjaśnił, że takie badania przeprowadzono na grupie rolników, która sprzedawała 20 tys. tuczników rocznie. Według niego rolnicy ci ponieśli stratę w wysokości ponad 2 mln zł.

Wiceszef Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP Jan Trzepanowski zaproponował, aby powrócić do interwencyjnego skupu trzody.

Minister rolnictwa Marek Sawicki powiedział, że oczekuje, by Rada przygotowała długofalowe propozycje dotyczące rynku wieprzowiny. Do przedstawienia takich wniosków zobowiązał się jej przewodniczący.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!