PRZEGLĄD PRASY: Sytuacja na rynku trzody chlewnej jest dramatyczna. Rolnicy coraz więcej dokładają do produkcji tuczników. (…) Gospodarze nie mogą zrozumieć dlaczego w styczniu, w ciągu tygodnia, stawka za kilogram tucznika (w wadze żywej) spadła aż o złotówkę – pisze Lucyna Talarśa-Klich.

Spadek cen surowca tłumaczą kiepską sprzedażą swoich wyrobów i sporym importem taniego mięsa. - Tak niskie ceny w skupie dyktują trzy największe zakłady mięsne w Polsce - uważa Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej. - Chcemy by wojewoda był mediatorem w rozmowach z przedstawicielami zakładów.

Z wojewodą Rafałem Bruskim spotkali się przedstawiciele wszystkich kujawsko-pomorskich grup producentów trzody chlewnej, które wspólnie z grupą warmińsko-mazurską tworzą ponadregionalne stowarzyszenie.

- Ja ich mogę prosić, po rękach całować, ale to jest prywatny kapitał! – tłumaczył wojewoda. Gospodarze uznali, że sprawę spotkań jeszcze przemyślą. Poprosili za to o pomoc w innej sprawie.

Ponieważ w miniony piątek toruński sąd ogłosił upadłość Zakładów Mięsnych Polmeat w Brodnicy gospodarze przedstawili wojewodzie także swoje plany związane z ewentualnym wydzierżawieniem zakładów.

Dzierżawcą miałaby być spółka stworzona przez członków grup producenckich. Potem gospodarze chcieliby zakłady wykupić. -Wreszcie rolnicy mieliby szansę stać się właścicielami zakładów -powiedział Ireneusz Góra, prezes stowarzyszenia grup. - Czy możemy liczyć na poręczenie naszego kredytu przez rząd

- Takiej deklaracji złożyć nie mogę, bo nie macie biznesplanu - stwierdził wojewoda.

Rolnicy nie dają za wygraną. Twierdzą, że mogą zlecić wykonanie biznesplanu. Do swoich planów spróbują przekonać syndyka zakładów - Katarzynę Fuks.

Źródło: Gazeta Pomorska