Wczoraj zamieściliśmy na naszym portalu rozmowę z producentem prosiąt, który w krytycznych słowach wypowiedział się na temat programu pomocy dla producentów świń. Jego zdaniem program premiuje rolników prowadzących tucz kontraktowy i tucz w cyklu otwartym, a dyskryminuje producentów prosiąt. To nie jedyna krytyczna wypowiedź na temat programu pomocy. Również inni rolnicy w mniej lub bardziej ostrych słowach wypowiadali się na jego temat. Jako główny zarzut wymieniano wsparcie dla rolników prowadzących tucz kontraktowy. Zdaniem Ireneusza Kamińskiego, rolnika z województwa warmińsko-mazurskiego, takie działanie jest szkodliwe dla krajowej produkcji świń.

- Mamy w Polsce wszystko co potrzeba do tego, by samemu produkować prosięta: pasze, budynki, technologie, materiał hodowlany. Szkoda, że nie umiemy tego wykorzystać. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale niestety w dużej mierze jest to wina samych polaków. Uważam że nie jest to do końca kwestia opłacalności produkcji. Znam wielu rolników, którzy pomimo dobrze rozwiniętych gospodarstw z nieznanych przyczyn decydowali się na tucz kontraktowy, który z pewnością nie jest tak dochodowy jak produkcja w cyklu zamkniętym – powiedział w rozmowie z naszym portalem rolnik.

W ostrych słowach program skrytykował także Błażej Kopczyński, rolnik z województwa kujawsko-pomorskiego, prowadzący produkcje trzody w cyklu zamkniętym.

- Moim zdaniem system wsparcia dla producentów trzody jest żałosny! To nie jest program dla prawdziwych producentów. Promuje tylko drobnych rolników, a duże fermy pozostawione zostają same sobie. Można wspierać drobnych producentów, ale dlaczego dyskryminować dużych? Wcześniej chciałem też skorzystać z programu wsparcia dla producentów loch, jednak nasze gospodarstwo było zbyt duże. Jestem również przeciwny wspierania rolników prowadzących tucz nakładczych. Swoją drogą nie jest to dobre rozwiązanie, jeżeli będziemy podążać w tym kierunku, wkrótce nie będzie u nas polskich świń.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!