O cenach żywca wieprzowego w Europie decyduje nie tylko rynek, lecz również polityka prowadzona przez kraje eksportujące wieprzowinę. Na rynku światowym pojawili się nowi potentaci, tacy jak Brazylia czy Kanada, którzy przejmują coraz więcej eksportu. Niepokoi to hodowców i producentów świń w Europie, gdyż opłacalność chowu świń stale się zmniejsza. Ich pesymistyczne nastroje ujawniły się na ubiegłorocznym Kongresie Europejskich Producentów Trzody Chlewnej, który zorganizowano w Odense, w Danii. Na kongresie odbyła się nie tylko debata nad przyszłością produkcji świń w UE, lecz dokonano również oceny funkcjonowania gospodarstw zajmujących się chowem świń. Omawiano najlepsze strategie dla takich gospodarstw, a przede wszystkim zastanawiano się, jak zmniejszyć koszty produkcji.

Plany rozwojowe

Debata taka była bardzo potrzebna, gdyż w UE aż 60 proc. rolników zajmujących się chowem świń ocenia negatywnie warunki produkcji, poddając jednocześnie ostrej krytyce oddziaływanie rynku. Zdecydowanie negatywną opinię o opłacalności chowu świń ma 15 proc. producentów, ale jednocześnie 25 proc. ma pozytywną opinię o rynku żywca wieprzowego. Podczas dyskusji w czasie kongresu w Odense zdecydowana większość producentów ujawniła swą niechęć do poddania się regułom rynku. Ale zdecydowana większość przewiduje również dobre prognozy dla przemysłu mięsnego w ciągu najbliższych trzech lat i w związku z tym nadal pozostaje optymistami.

Dowodem na ten optymizm są zamierzenia inwestycyjne, które w ciągu najbliższych 5 lat planuje aż 70 proc. producentów świń, którzy uczestniczyli ankiecie, przeprowadzonej wśród największych producentów wszystkich krajach UE. Około połowy z nich zastanawia się nad modernizacją i zmianą wyposażenia chlewni. Podobna liczba zgłosiła chęć zakupu obiektów bardziej funkcjonalnych dla produkcji świń. Ponad 10 proc. producentów zamierza kupić ziemię, aby zwiększyć powierzchnię uprawy roślin pastewnych, a co trzeci jest zainteresowany powiększeniem gospodarstwa poprzez dzierżawę ziemi.

Poprawa rentowności

Gorącym tematem na kongresie w Odense była oczywiście rentowność chowu świń w ciągu najbliższych 10 lat. Większość dyskutantów wskazywała, że rentowność można poprawić przede wszystkim przez zwiększenie liczby prosiąt urodzonych i odchowanych, zwiększenie dziennych przyrostów masy ciała i lepsze dostosowanie jakości półtusz do wymagań rynku. Na kolejnym miejscu stawiano konieczność zmniejszenia nakładów ponoszonych na utrzymanie zwierząt. Połowa dyskutantów widziała możliwość zwiększenia rentowności chowu świń poprzez partnerską współpracę między producentami świń.

Na pytanie, co producenci myślą o ryzyku i zagrożeniach dla hodowli świń i produkcji żywca wieprzowego, zdecydowana większość z nich odpowiada, że zagrożenia takie mogą się pojawić głównie ze strony polityki prowadzonej przez kraje, które liczą się w tej produkcji. Coraz częściej jako zagrożenie dla rozwoju chowu świń wskazuje się ekspansję dużych ferm trzody chlewnej.

Tucz i rozród

Producenci świń nie mają wątpliwości, że najlepsze efekty ekonomiczne uzyskuje się wtedy, gdy całkowicie oddzieli się rozród od tuczu. Wyniki odchowu prosiąt w chlewniach z cyklem zamkniętym, a więc w tych, w których prowadzony jest także tucz, są wyraźnie gorsze w porównaniu z chlewniami zajmującymi się wyłącznie rozrodem. Chlewnie prowadzące tylko tucz także uzyskują lepsze wyniki w tuczu niż chlewnie z cyklem zamkniętym. Takie rezultaty będą oczywiście możliwe tylko wtedy, gdy lochy będą się charakteryzować dużą płodnością i dobrymi cechami tucznymi i rzeźnymi. Knury muszą mieć najwyższe indeksy z oceny przyżyciowej i poubojowej.

Jeżeli wartość hodowlana loch i knurów będzie wysoka, to przy zapewnieniu zwierzętom optymalnych warunków utrzymania i żywienia można liczyć na rewelacyjne wyniki odchowu prosiąt, przekraczające 25 sztuk od lochy w ciągu roku. Zdecydowana większość producentów prosiąt i warchlaków opiera żywienie loch i warchlaków na normach żywienia świń, obowiązujących w danym kraju.

Troska o zwierzęta

Coraz większą uwagę przywiązuje się do utrzymania świń, zgodnego z humanitarnym postępowaniem ze zwierzętami. Rolników zobowiązują do tego także dyrektywy i rozporządzenia UE. Dotyczy to indywidualnego utrzymywania loch jałowych i prośnych w kojcach blokujących oraz loch karmiących, utrzymywanych na uwięzi. Ankieta przeprowadzona wśród unijnych producentów świń wykazała, że tylko co trzeci z nich zrezygnował już z kojców blokujących dla loch, przechodząc na grupowy system ich utrzymania. Za przyszłościowy uznawany jest także grupowy system utrzymania loch w czasie porodu i karmienia prosiąt.

W czasie kongresu w Odense wywiązała się burzliwa dyskusja między naukowcami i praktykami, dotycząca utrzymania loch. Zdecydowana większość praktyków opowiada się za utrzymaniem loch w małych grupach, gdyż ułatwia to obserwację ich zachowania. Związane jest to także z większą troską o prosięta.

Zboża i mieszanki

Większość unijnych producentów, specjalizujących się w tuczu świń, żywi zwierzęta zarówno własnym zbożem, jak i mieszankami pełnodawkowymi, pochodzącymi z zakupu. Tylko co trzeci tuczy świnie, wykorzystując wyłącznie mieszanki pełnodawkowe. Co czwarty producent żywi tuczniki zbożami ze swojego gospodarstwa, przygotowując u siebie mieszanki ze zbóż, koncentratów białkowych i premiksów.

Co trzeci producent stosuje w tuczu świń żywienie na mokro. Prawie wszyscy obliczają dzienne dawki pokarmowe zgodnie z obowiązującymi w danym kraju normami żywienia świń.W ubiegłym roku przeprowadzono ankietę wśród producentów trzody chlewnej w Unii Europejskiej, aby poznać, jakich zmian spodziewają się w ciągu najbliższych pięciu lat. W ankiecie wzięli udział producenci zarówno prosiąt i warchlaków, jak i tuczników, wybrani losowo we wszystkich krajach UE, liczących się w produkcji świń. Z ankiety wynika, że od 1994 r. do dzisiaj bardzo szybko zwiększała się koncentracja świń na fermach. W latach 1994-1999 wielkość stada podstawowego loch i loszek wynosiła około 500 sztuk, w roku 2004 już ponad 700, a do roku 2009 przeciętne stado podstawowe ma się zwiększyć do ponad 1100 loch i loszek. Świadczy to o tym, że rolnicy nie tracą optymizmu co do przyszłości tego kierunku rolnictwa.

Poprawa rentowności

Gorącym tematem na kongresie w Odense była oczywiście rentowność chowu świń w ciągu najbliższych 10 lat. Większość dyskutantów wskazywała, że rentowność można poprawić przede wszystkim przez zwiększenie liczby prosiąt urodzonych i odchowanych, zwiększenie dziennych przyrostów masy ciała i lepsze dostosowanie jakości półtusz do wymagań rynku. Na kolejnym miejscu stawiano konieczność zmniejszenia nakładów ponoszonych na utrzymanie zwierząt. Połowa dyskutantów widziała możliwość zwiększenia rentowności chowu świń poprzez partnerską współpracę między producentami świń.

Na pytanie, co producenci myślą o ryzyku i zagrożeniach dla hodowli świń i produkcji żywca wieprzowego, zdecydowana większość z nich odpowiada, że zagrożenia takie mogą się pojawić głównie ze strony polityki prowadzonej przez kraje, które liczą się w tej produkcji. Coraz częściej jako zagrożenie dla rozwoju chowu świń wskazuje się ekspansję dużych ferm trzody chlewnej.

Tucz i rozród

Producenci świń nie mają wątpliwości, że najlepsze efekty ekonomiczne uzyskuje się wtedy, gdy całkowicie oddzieli się rozród od tuczu. Wyniki odchowu prosiąt w chlewniach z cyklem zamkniętym, a więc w tych, w których prowadzony jest także tucz, są wyraźnie gorsze w porównaniu z chlewniami zajmującymi się wyłącznie rozrodem. Chlewnie prowadzące tylko tucz także uzyskują lepsze wyniki w tuczu niż chlewnie z cyklem zamkniętym. Takie rezultaty będą oczywiście możliwe tylko wtedy, gdy lochy będą się charakteryzować dużą płodnością i dobrymi cechami tucznymi i rzeźnymi. Knury muszą mieć najwyższe indeksy z oceny przyżyciowej i poubojowej.

Jeżeli wartość hodowlana loch i knurów będzie wysoka, to przy zapewnieniu zwierzętom optymalnych warunków utrzymania i żywienia można liczyć na rewelacyjne wyniki odchowu prosiąt, przekraczające 25 sztuk od lochy w ciągu roku. Zdecydowana większość producentów prosiąt i warchlaków opiera żywienie loch i warchlaków na normach żywienia świń, obowiązujących w danym kraju.

Troska o zwierzęta

Coraz większą uwagę przywiązuje się do utrzymania świń, zgodnego z humanitarnym postępowaniem ze zwierzętami. Rolników zobowiązują do tego także dyrektywy i rozporządzenia UE. Dotyczy to indywidualnego utrzymywania loch jałowych i prośnych w kojcach blokujących oraz loch karmiących, utrzymywanych na uwięzi. Ankieta przeprowadzona wśród unijnych producentów świń wykazała, że tylko co trzeci z nich zrezygnował już z kojców blokujących dla loch, przechodząc na grupowy system ich utrzymania. Za przyszłościowy uznawany jest także grupowy system utrzymania loch w czasie porodu i karmienia prosiąt.

W czasie kongresu w Odense wywiązała się burzliwa dyskusja między naukowcami i praktykami, dotycząca utrzymania loch. Zdecydowana większość praktyków opowiada się za utrzymaniem loch w małych grupach, gdyż ułatwia to obserwację ich zachowania. Związane jest to także z większą troską o prosięta.

Zboża i mieszanki

Większość unijnych producentów, specjalizujących się w tuczu świń, żywi zwierzęta zarówno własnym zbożem, jak i mieszankami pełnodawkowymi, pochodzącymi z zakupu. Tylko co trzeci tuczy świnie, wykorzystując wyłącznie mieszanki pełnodawkowe. Co czwarty producent żywi tuczniki zbożami ze swojego gospodarstwa, przygotowując u siebie mieszanki ze zbóż, koncentratów białkowych i premiksów.

Co trzeci producent stosuje w tuczu świń żywienie na mokro. Prawie wszyscy obliczają dzienne dawki pokarmowe zgodnie z obowiązującymi w danym kraju normami żywienia świń.

W ubiegłym roku przeprowadzono ankietę wśród producentów trzody chlewnej w Unii Europejskiej, aby poznać, jakich zmian spodziewają się w ciągu najbliższych pięciu lat. W ankiecie wzięli udział producenci zarówno prosiąt i warchlaków, jak i tuczników, wybrani losowo we wszystkich krajach UE, liczących się w produkcji świń. Z ankiety wynika, że od 1994 r. do dzisiaj bardzo szybko zwiększała się koncentracja świń na fermach. W latach 1994-1999 wielkość stada podstawowego loch i loszek wynosiła około 500 sztuk, w roku 2004 już ponad 700, a do roku 2009 przeciętne stado podstawowe ma się zwiększyć do ponad 1100 loch i loszek. Świadczy to o tym, że rolnicy nie tracą optymizmu co do przyszłości tego kierunku rolnictwa.

Źródło: "Farmer" 03/2005