Efektywne mikroorganizmy są już od pięciu lat stałym dodatkiem do pasz dla świń w gospodarstwie Bogusława Prałata z Wielkopolski. Co ciekawe, młody hodowca przekonał się do produkcji mikroorganizmów w gospodarstwie z zakupionych szczepów. Jest to tańsza opcja stosowania tego typu produktów. Jednak jak sam podkreśla, trzeba tylko wiedzieć jak to robić, aby nie zniszczyć szczepów np. zbyt niską lub za wysoką temperaturą w trakcie produkcji.

Mikroorganizmy są namnażane w 60 l beczkach. Przed zaszczepieniem beczki są napełniane wodą, musi ona odstać przynajmniej 24 h, tak aby wyparował z niej chlor. Później woda jest podgrzewana do temp. 35 st. C, która powinna być utrzymywana przez cały okres namnażania.

- Jako pożywka dla drobnoustrojów do wody jest dodawana melasa. Później gotowy produkt jest dolewany podczas przygotowywania paszy od 3 do 6 l na tonę w zależności od grupy technologicznej. Wiemy, że niektórzy spryskują nimi nawet pomieszczenia, my stosujemy je w paszy - tłumaczy hodowca.

Z kolei ojciec hodowcy, pan Leszek zauważa, że od kiedy stosują mikroorganizmy, to znacznie poprawił się mikroklimat w chlewni, poziom amoniaku nie jest tak drażniący. - Mamy też otwarty zbiornik na gnojowicę zawsze zostawał tam spory kożuch. W ostatnim roku nie było kożucha i jesteśmy przekonani, że jest to zasługa probiotyków. Dodatkowo mikroorganizmy obniżają pH paszy, przez co stosujemy mniejsze ilości zakwaszaczy w paszy.

Kolejny powód, dla którego hodowcy nie rezygnują ze stosowania probiotyków w paszy to obecność chorobotwórczych bakterii Clostridium w wodzie, które mogą być powodem nagłych padnięć loch lub tuczników, wywoływanych przez C. novyi.

Zakwaszenie układu pokarmowego i stosowanie probiotyków, zabezpiecza mikroflorę zwierząt i zapewnia utrzymanie przewagi drobnoustrojów korzystnych nad patogennymi w przewodzie pokarmowym. Podnosząc przy tym ogólną odporność organizmu. Wiekszość padnięć spowodowanych C. novyi przypada głównie w zimnych miesiącach, bez żadnych wcześniejszych widocznych objawów. Zwierzęta padają przeważnie w nocy.

 - Clostridium jest po prostu w wodzie na tych terenach, w sytuacjach stresowych, obniżenia odporności, może doprowadzić do nagłych padnięć tuczników. Jest to największa strata, gdy 80 kg odchowane zwierzę pada. Zakwaszacze i probotyki podnoszą odporność zwierząt, dzięki czemu pozwala nam to ograniczyć nagłe straty - tłumaczy Bogusław Prałat.