Chodzi też o ograniczenie populacji dzików w związku z tym, że wyrządzają one znaczne szkody w uprawach. Po wykryciu przed rokiem pierwszych przypadków ASF w regionie odstrzał tych zwierząt był czasowo wstrzymany, więc ich populacja znacznie zwiększyła się.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, to sejmik województwa może podjąć decyzję o odstrzale, gdy zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym także gospodarki łowieckiej. W ustawie jest mowa o - działaniach mających na celu ograniczenie populacji.

Taką uchwałę radni pod koniec lutego przyjęli. Zakłada ona odstrzał, do końca czerwca, 500 dzików w części powiatów: sokólskiego i białostockiego, na terenach znajdujących się w tzw. czerwonej strefie wyznaczonej w związku z występowaniem ASF w regionie.

Chodzi o gminy: Kuźnica, Sokółka, Szudziałowo, Krynki, Gródek, Michałowo, Nowy Dwór, Dąbrowa Białostocka, Sidra, Janów, Czarna Białostocka, Supraśl i Wasilków. 200 tys. zł na odstrzał dzików będzie pochodziło z budżetu województwa. Zaplanowany odstrzał ma nie naruszać rocznych planów łowieckich.

Przed podpisaniem umów marszałek województwa podlaskiego Mieczysław Baszko mówił m.in., że po raz pierwszy w historii sejmiku przekazywana jest taka pomoc finansowa kołom łowieckim, z przeznaczeniem na dodatkowy odstrzał dzików. Dodał, że samorząd - choć z problemami - wskazał drogę, jak można wspomóc (pośrednio) rolników, za pośrednictwem kół łowieckich.

- Pokazujemy ścieżkę innym samorządom, niższego szczebla, że można wspomóc koła łowieckie w sytuacji kryzysowej. I niech tylko tą drogą idą - mówił Baszko.

Przewodniczący okręgu białostockiego Polskiego Związku Łowieckiego w Białymstoku Jarosław Żukowski pytany, jakie widzi trudności w realizacji tej uchwały sejmiku powiedział, że mogą one wystąpić miejscowo i być związane z rozmieszczeniem dzików. - Są miejsca, gdzie tych dzików jest rzeczywiście mało i te koła nawet do dzisiaj mają kłopoty z wykonaniem planów, a są miejsca, gdzie jest spore zagęszczenie i się zmienia - dodał.

Zaznaczył jednak, że jeśli taka sytuacja rzeczywiście będzie miała miejsce w konkretnym obwodzie łowieckim, to umowy będzie można aneksować, czyli w danym miejscu zmniejszyć liczbę dzików do odstrzału, w innym - zwiększyć.