W piątek 23.01.2015 r.) Sawicki spotkał się z organizacjami hodowców trzody chlewnej, przetwórcami, organizacjami rolniczymi działającymi w COPA-COCEGA, a także z przedstawicielami lokalnych komitetów protestacyjnych z województwa kujawsko - pomorskiego oraz wielkopolskiego. Podczas rozmów poruszono m.in. temat opłacalności produkcji oraz sposobów zwalczania afrykańskiego pomoru świń (ASF). Jednym z tematów były też doniesienia medialne o tym, że Rosja chce zezwolić na import produktów wieprzowych z wybranych krajów UE i miała porozumieć się w tej kwestii z Francją.

Minister zapowiedział, że sprawę embarga poruszy na najbliższej poniedziałkowej radzie unijnych ministrów rolnictwa. Rosja zamknęła swój rynek dla wieprzowiny z UE po wykryciu na początku 2014 r. przypadków ASF na Litwie. Potem przypadki ASF wykryto także u dzików w Polsce. W sierpniu wprowadziła zaś szerokie embargo na produkty rolno-spożywcze z UE w odpowiedzi na sankcje nałożone w związku z kryzysem na wschodzie Ukrainy.

- Będziemy domagać się wyjaśnień zarówno od rządu francuskiego jak i Komisji Europejskiej. Ta sprawa musi stać się oficjalnym punktem obrad unijnych ministrów - powiedział hodowcom Sawicki.

Zapowiedział również, że Polska po raz kolejny będzie przekonywać, także swoich europejskich partnerów do wprowadzenia dopłat do eksportu wieprzowiny oraz uruchomienia mechanizmu prywatnego przechowalnictwa tego mięsa.

Do uczestników spotkania zaapelował o - wspólne działania na rzecz budowania grup producentów rolnych oraz konsolidacji przemysłu mięsnego, a przynajmniej stworzenie przez firmy wspólnej oferty produktowej. Przyznał, że sytuacja na rynku wieprzowiny jest bardzo zła (według badań Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w 2013 i 2014 r. produkcja trzody chlewnej i bydła mięsnego była w Polsce nieopłacalna - PAP), ale przypomniał, że funkcjonujemy od 10 lat w ramach wspólnych dla wszystkich państw zasadach Unii Europejskiej, co oznacza, że nie ma możliwości dopłacania do produkcji trzody chlewnej.

- I nie zmienią tego żadne protesty. Jeżeli w kraju są liderzy, którzy twierdzą, że można dopłacać do każdego tucznika to znaczy, że okłamują rolników - dodał, zapraszając jednocześnie wszystkie komitety protestacyjne na rozmowy do Warszawy.