- Wysłałem już do ministra zdrowia wniosek, aby przesłał go do KE, aby dla produktów (wędlin) tradycyjnych zachować dotychczasowe normy wędzenia - mówił minister.

Sawicki zapowiedział, że w najbliższy wtorek spotka się w tej sprawie z europejskim komisarzem ds. zdrowia i polityki konsumenckiej Tonio Borgiem.

Od września mają obowiązywać bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące zawartości substancji smolistych w wędlinach wędzonych. Zdaniem Komisji Europejskiej wędzenie stanowi zagrożenie dla konsumentów, bo w jego wyniku w żywności pojawiają się zanieczyszczenia, w tym substancje rakotwórcze. Dlatego UE ustaliła nowe, restrykcyjne normy, które będą dotyczyły wszystkich producentów wędlin, także drobnych producentów, wędzących w sposób tradycyjny.

Producenci wędzonych wędlin i innych produktów uważają, że unijne przepisy mogą doprowadzić do tego, że wiele małych firm wykorzystujących tradycyjne receptury może zniknąć z rynku.

Minister zarzucił producentom wędlin, że niepotrzebnie sami "robią panikę", informując społeczeństwo, jakoby produkowali wędliny z przekroczeniami norm.

- Liczne badania, jakie robimy na ogół pokazują pozytywne wyniki w zakresie dotrzymania norm. Tylko bardzo nieliczne przypadki to przekroczenia. Proszę producentów wędliniarskich, aby nie dali się wpuszczać w dziwną grę polityczną i nie informowali opinii publicznej, że ich produkty mogą stanowić jakiekolwiek zagrożenie, bo z badań wynika, że takiego zagrożenia nie stanowią - apelował Sawicki.

Resort rolnictwa w odpowiedzi na obawy producentów wędlin zapowiadał w styczniu, że pomoże zorganizować cykl szkoleń, by podczas wędzenia nie przekraczali surowszych norm dot. zawartości szkodliwych substancji. Wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk w lutym zapewniał też, że zakłady, które nie spełnią norm, będą mogły otrzymać pomoc z programów unijnych na poprawę technologii wędzenia.