W apelu przyjętym jednogłośnie w czwartek radni lubelskiego sejmiku wyrazili zaniepokojenie rozprzestrzenianiem się ASF i "opieszałością rządu w podejmowaniu działań zaradczych".

"Ostatnie wydarzenia kładą się cieniem na obecnie rządzących, którzy mimo zapewnień, nie podejmują kroków, które powstrzymałyby atak ASF w północno-wschodnich terenach naszego kraju. Taki stan rzeczy zagraża nie tyko samym hodowcom trzody chlewnej, ale i pozycji gospodarczej Polski" - czytamy w tekście apelu.

Radni domagają się, aby rząd postarał się o uzyskanie z Unii Europejskiej środków na walkę z ASF. Chcą znacznego zmniejszenia populacji dzików, które roznoszą wirusa, wzmocnienia służb weterynaryjnych, zapewnienia pomocy hodowcom w przestrzeganiu zasad bioasekuracji stad świń, ustanowienia pełnej kontroli żywności sprowadzanej z Ukrainy i Białorusi. Żądają, aby występowanie ASF uznane zostało za stan bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego kraju i objęcia przez premiera kierownictwa sztabu kryzysowego zajmującego się zwalczaniem choroby.

Sejmik poparł inicjatywę Zarządu Województwa Lubelskiego, aby wypłacać 200 zł każdemu, kto wskaże padłego dzika, oraz 200 zł do każdej zastrzelonej lochy dzika. Pieniądze na ten cel mają pochodzić z budżetów samorządów, a zgłoszenia padłych i zabitych zwierząt przyjmować mają urzędy gminne i powiatowe.

Marszałek województwa lubelskiego Sławomir Sosnowski podkreślił, że dotychczasowe, niewystarczające jego zdaniem działania i brak spójnego programu zwalczania ASF doprowadziły do rozprzestrzenienia się wirusa. Choroba - mówił - roznoszona jest głównie przez dziki.

- W ubiegłym roku stwierdzono 161 przypadków ASF u dzików, a w tym roku już 186. Ujawniono 37 ognisk choroby w gospodarstwach. To jest eksplozja. W lasach jest dużo padłych dzików. Zaczyna się sezon turystyczny, będą jagody, grzyby, będzie coraz więcej ludzi w lasach, wzrośnie prawdopodobieństwo roznoszenia wirusa, który przeżywa trzy lata. Jeśli szybko nie zareagujemy, to skończy się to załamaniem gospodarczym - powiedział Sosnowski.

- Zakłady przetwórcze nie będą mogły przetwarzać mięsa, ono podrożeje i trzeba będzie je sprowadzać z Danii, Holandii czy Niemiec. A co będą robić rolnicy, którzy wzięli kredyty i zainwestowali miliony w hodowle świń? - pytał Sosnowski.