W chowie trzody chlewnej jak w kalejdoskopie – w jednym kwartale ceny rosną niemal do 6 zł, by za chwilę spaść do 3 zł. Sławomir Szczypiński z Ostaszewa Wielkiego rocznie sprzedaje od 800 do 1000 tuczników. Jego sposobem na przetrwanie dołka jest chów w cyklu zamkniętym i korzystanie z pasz wyprodukowanych we własnym gospodarstwie.

Gwarancję wyższych cen daje mu również kontraktacja produkcji. Ma podpisame umowy na sprzedaż żywca z Zakładami Mięsnymi Łmeat z Łukowa. – Podstawową cenę dostaję podobną jak w innych zakładach. Ale tutaj dodają mi 2 proc. do parti, jeśli sprzedaję powyżej 25 sztuk, premię i jeszcze pręmię kwartalną jeśli się wywiążę z umowy. Także na samych dodatkach wychodzi około 50 gr na 1 kg.

Jednak przy dużej produkcji wahania cenowe powodują duże straty. Dwa złote różnicy na kilogramie (różnica ceny teraźniejszej i zubiegłego roku) przy 1000 tucznikach powoduje stratę 200 000 zł. Rolnik uważa, że przy obecnej niskiej cenie tucznikow ale i bardzo niskiej cenie zboża, bardziej opłacalne jest skarmienie świń zbożem.

Źródło: farmer.pl