Koncentracja szkodliwych gazów jest jednym z ważniejszych parametrów mikroklimatu chlewni. Wysokie stężenie amoniaku (>25 ppm) czy siarkowodoru (>10 ppm) nie tylko utrudnia pracę personelu. Przede wszystkim jest ono szkodliwe dla zwierząt. W przypadku wysokiej koncentracji szkodliwych gazów, u świń mogą wystąpić podrażnienia skóry czy błon śluzowych układu oddechowego. Podrażniona śluzówka to wrota dla drobnoustrojów wywołujących choroby układu oddechowego. Z kolei uszkodzona skóra może prowokować inne osobniki do ataku. Akty agresji prowadzą do bardzo poważnych konsekwencji – z upadkami włącznie.

Podstawowym sposobem radzenia sobie z odorami są sprawnie działające systemy wentylacyjne. Niestety – w przypadku dużych obiektów skutkuje to zanieczyszczeniem powietrza wokół chlewni. Oprócz usuwania szkodliwych gazów z budynku, warto więc zastanowić się nad sposobem redukcji ich produkcji.

Walkę z odorami dobrze jest wspomóc przy pomocy probiotyków. Dodatki te są dobrze znane hodowcom – pełnią bowiem ważną rolę w profilaktyce biegunek u prosiąt, czy zespołu MMA u loch. Nie każdy jednak wie, że stosowanie probiotyków zasadne jest w przypadku wszystkich grup produkcyjnych trzody. Kultury bakterii obecne w preparatach probiotycznych korzystnie oddziałują bowiem na pracę przewodu pokarmowego, co w konsekwencji prowadzi do lepszej strawności paszy. Ma to naturalnie przełożenie na wyniki tuczu. Pamiętajmy też, że lepiej rozłożona pasza w mniejszym stopniu fermentuje w układzie trawiennym zwierząt, przez co emisja szkodliwych gazów do otoczenia jest ograniczona.

Nie zapominajmy jednak, że w ograniczeniu produkcji odorów, podstawą jest właściwie zbilansowana pasza. W przypadku mieszanek o niewłaściwym stosunku energii do białka, czy źle zbilansowanym poziomie aminokwasów, część białka pozostanie niewykorzystana, a produktem jego rozkładu będzie amoniak i siarkowodór. W przypadku źle zbilansowanej mieszanki, nie pomoże najlepszy nawet probiotyk.


Podobał się artykuł? Podziel się!