Popularność uprawy żyta w naszym kraju wciąż spada. W głównej mierze bierze się to z faktu, iż tylko w niewielkim stopniu jest ono stosowane w żywieniu świń. Zdaniem dr Tomasza Schwarza z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie ten stan rzeczy nie jest do końca zrozumiały:
Pewnego rodzaju ewenementem jest fakt, że tak duże znaczenie ma w naszym kraju ziarno jęczmienia. W innych krajach ze względu na wysoką zawartość włókna stosuje się go raczej w żywieniu loch. Z umiarem należy podejść również do stosowania kukurydzy w żywieniu trzody – przynajmniej do tej wyprodukowanej w naszym kraju. Jest ona często porażona jest mikotoksynami. Niedocenia się natomiast w Polsce żyta jako surowca paszowego. Pomijając kukurydzę jest to zboże, które ma najwyższe potencjalne możliwości plonowania z jednostki powierzchni. Żyto cechuje się także najwyższym plonem energii, doskonałym zbilansowaniem białka, i najmniejszą podatnością na porażenie mikotoksynami. Nie należy się również obawiać o zawartość związków antyżywieniowych. Jest ona podobna jak w pszenżycie, a nikt nie ma przecież oporów przed stosowaniem tego zboża w żywieniu świń. – tłumaczył w czasie konferencji „Nowoczesna produkcja – świnie” prelegent.
Przypomnijmy, że obowiązujące w naszym kraju normy żywienia świń dopuszczają maksymalny udział żyta na poziomie 10 proc. w paszach dla prosiąt, 25 proc. w paszach dla loch, 30 proc. w mieszankach na początkowy okres tuczu i 50 proc. w mieszankach typu finiszer.