Jacek Mey z miejscowości Wymokłe (pow. brodnicki, woj. kujawsko-pomorskie) wraz z ojcem Andrzejem prowadzą gospodarstwo wyspecjalizowane w produkcji prosiąt.

O ich działalności pisaliśmy już w "Farmerze" nr 1/2016.

W artykule pt. "Rolnicy idą po modernizację" prezentowaliśmy kulisy przygotowania inwestycji w budowę nowej chlewni. Ponad półtora roku po ukazaniu się wspomnianego artykułu postanowiliśmy przekonać się na własne oczy, jak wygląda finalny efekt kilkuletnich prac. Przyznać trzeba, że nowa ferma robi imponujące wrażenie.

Jeszcze nie tak dawno rolnicy prowadzili średniej wielkości gospodarstwo produkujące tuczniki w cyklu zamkniętym. W chlewni utrzymywano 70 loch, których potomstwo w większej części przeznaczane było do tuczu, pozostałą część natomiast sprzedawano. Dziś gospodarstwo wyspecjalizowane jest wyłącznie w produkcji wysokiej jakości warchlaków.

Dzięki wspólnemu wnioskowaniu o wsparcie w ramach "Modernizacji gospodarstw rolnych" rolnikom udało się w połowie sfinansować koszt inwestycji z funduszy unijnych. Jak wspomina pan Jacek, na szczęście obyło się bez trudności przy otrzymywaniu pozwolenia na budowę obiektu. Co ważne, lokalni mieszkańcy nie zgłaszali żadnych uwag co do powstania nowego obiektu. Rolnicy spotkali się także z dużą życzliwością ze strony władz lokalnych czy Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W niespełna dwa lata po podjęciu decyzji o inwestycji mogli rozpocząć pierwsze prace budowlane. Zasiedlanie chlewni rozpoczęło się jesienią zeszłego roku.

DOBRY KLIMAT W CHLEWNI

- Na decyzję o budowie chlewni dla loch w pierwszej kolejności wpływ miały nasze zainteresowania. Lubimy pracę z lochami i prosiętami. Porody i obsługa stada podstawowego to dla nas duża przyjemność - mówił w przeprowadzonej pod koniec 2015 r. rozmowie Jacek Mey. Decyzja o ukierunkowaniu swojej działalności na produkcję prosiąt miała jednak także podłoże praktyczne.

Przede wszystkim produkcja taka wiąże się z mniejszym zapotrzebowaniem na pasze, a przebudowa obiektów na bezściołowy system chowu znacząco ograniczyła nakłady pracy, jak również wyeliminowała konieczność magazynowania słomy.

Obiekt projektowany był z myślą o obsadzie loch rzędu 330 sztuk. Po części wybudowany został na bazie istniejącej już chlewni. Zdaniem pana Jacka decyzja o zaadaptowaniu posiadanego wcześniej budynku nie była do końca trafiona: - Stara chlewnia musiała być kompletnie zmodernizowana.