Świnie przebywające na pastwiskach, kojarzą nam się dziś głównie z gospodarstwami ekologicznymi. Warto jednak pamiętać, że dawniej był to główny system chowu trzody, a w niektórych krajach (Rumunia, Bułgaria), wciąż ma duże znaczenie. Jak wiadomo, żywienie pastwiskowe trzody, jest mało wydajne. Świnie, jako zwierzęta monogastryczne, wykorzystują niewielką część substancji odżywczych zgromadzonych w zielonkach. Poza tym, intensywny ruch na pastwisku zwiększa wydatek energetyczny organizmu. Między innymi z wymienionych względów utrzymywanie świń na pastwiskach przeszło do lamusa i dziś występuje jedynie w gospodarstwach o bardzo ekstensywnym systemie produkcji.

Warto jednak pamiętać, że ten system chowu miał też swoje zalety. Najważniejszą jest swoboda i zapewnienie możliwości ruchu zwierząt. Jest to szczególnie istotne dla prosiąt, warchlaków i loch. Maciory przebywające na pastwiskach, lepiej znosiły poród, rzadsze było także występowanie zaparć poporodowych. U młodych zwierząt spożywanie zielonki stymuluje także rozwój przewodu pokarmowego. Jako, że w skład botaniczny runi pastwiskowej wchodzą zioła, mają one korzystny wpływ na stan zdrowia świń. Nie do przecenienia jest wpływ żywienia pastwiskowego na ogólny poziom dobrostanu zwierząt. W stadach, utrzymywanych pod gołym niebem, bardzo rzadko zdarzają się przypadki agresji i kanibalizmu. Nie można także zapominać o znacznie niższych kosztach produkcji, jakie ponosi hodowca utrzymujący świnie na pastwisku. Biorąc jednak pod uwagę wolne tempo wzrostu i długi okres tuczu, trudno orzec, czy żywienie pastwiskowe jest bardziej opłacalne od konwencjonalnego.

Trudno jest oczekiwać, że hodowcy powrócą do tego systemu chowu, byłby to bowiem znaczący krok w tył w produkcji trzody. Może jednak warto, o ile jest taka możliwość, podać od czasu do czasu zwierzętom odrobinę zielonki...?