Konwencjonalny chów trzody chlewnej, który spotykamy w większości gospodarstw w naszym kraju, ma tak naprawdę niewiele wspólnego z chowem tradycyjnym, jaki dominował jeszcze kilkadziesiąt lat temu. W czasach, gdy produkcja żywca wieprzowego balansuje często na granicy opłacalności, chcąc zarobić, rolnicy muszą podejmować działania mające na celu zwiększenie wydajności produkcji i ograniczenie kosztów. Stąd też starannie wyselekcjonowane linie genetyczne o wysokim potencjale wzrostowym, chlewnie wyposażone w najnowocześniejsze systemy kontroli mikroklimatu czy wreszcie pasze wzbogacone szeregiem dodatków poprawiających kondycję zwierząt i zwiększających wykorzystanie składników odżywczych.

Zupełnie inne zasady rządzą rolnictwem ekologicznym: w tym przypadku bardziej niż tempo wzrostu liczą się dobrostan i komfort zwierząt oraz wysoka jakość wyprodukowanego mięsa.

Ekologiczny chów trzody chlewnej nie jest w naszym kraju zbyt popularny, a jeszcze trudniej znaleźć gospodarstwo nastawione na produkcję świń na większą skalę. Mimo to udało nam się dotrzeć do rolnika który zdecydował się na chów trzody "w zgodzie z naturą".

JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?

Gospodarstwo Andrzeja Tusińskiego położone jest w miejscowości Obrębek w powiecie pułtuskim. Produkcję ekologiczną rozpoczęto w 2009 roku. Obecnie w gospodarstwie utrzymywanych jest 15 loch rasy złotnickiej białej, a wszystkie odchowane prosięta przeznaczone zostają na tucz. Przeciętna obsada świń wynosi więc w gospodarstwie około 150 sztuk. Oprócz tego gospodarstwo utrzymuje również 20 sztuk bydła mięsnego.

Jak na gospodarstwo ekologiczne przystało, właściwie wszystkie pasze produkowane są na własnych gruntach. Z 26 ha całkowitej powierzchni 21 to grunty orne, na których produkowane są przede wszystkim zboża i mieszanki zbożowo strączkowe. - To właśnie mieszanka jęczmienia, owsa i grochu jest podstawowym źródłem białka dla zwierząt - mówi producent. Ważnym składnikiem pasz jest również uprawiane w systemie ekologicznym pszenżyto. W żywieniu trzody stosowane są oczywiście również pasze objętościowe w postaci surowych ziemniaków. Wprawdzie skrobia z nieprzetworzonych bulw nie jest tak dobrze strawna, jak z ziemniaków parowanych, jednak takie działanie pozwala uniknąć żmudnego i kosztownego parowania. W paszach dla trzody jedynym dodatkiem jest kreda pastewna uzupełniająca poziom wapnia w paszy.