W nocy z środy na czwartek (24 lipca 2014 r.) litewski dyrektor Państwowej Służby ds. Żywności i Weterynarii, Jonas Milius otrzymał informację, że na jednej z największych ferm świń na Litwie doszło do nagłych upadków zwierząt - poinformował serwis pigprogress.net.

Pierwsze upadki zwierząt objęły: 15 macior, 15 warchlaków i 31 tuczników. W sumie na obiekcie należącym do duńskiej spółki Idavang było utrzymywanych prawie 20 tys. świń. Gospodarstwo jest położone w miejscowości Rupinskai (gmina Kożaczyzna) 200 km od granicy z Polską i ok. 30 km od granicy z Białorusią.

Warto zauważyć, że ta litewska ferma była wzorem dla innych, ze względu na wysoki poziom bioasekuracji. To tam odbywały się wizyty delegacji zagranicznych w tym też rosyjskich. Dlategoteż istnieje podejrzenie sabotażu i celowego wprowadzenia wirusa na fermę. W tej sprawie prowadzone jest oddzielne śledztwo. 

Niestety ale transport tuczników z tej fermy został wysłany do Polski. Główny Lekarz Weterynarii w rozmowie z redakcją farmer.pl zauważa, że zwierzęta zostały wysłane przed wybuchem choroby, więc prawdopodobnie jeszcze były zdrowe. - Mimo tego, ten transport został zablokowany i teraz przeprowadzamy badania w celu potwierdzenia lub wykluczenia ASF. Litwa prowadzi teraz odpowiednie postępowanie zgodne z procedurami. Eksport żywej trzody chlewnej, mięsa wieprzowego i jego przetworów z tego kraju został wstrzymany - tłumaczy Główny Lekarz Weterynarii.

Litwa jest krajem, z którego Polska importuje nie tylko mięso wieprzowe ale i żywą trzodę chlewną. Według danych MRiRW w pierwszym kwartale tego roku łączny wolumen zaimportowanego mięsa wieprzowego i żywych świń z Litwy wyniósł ponad 18 tys. ton.