PRZEGLĄD PRASY: Mamy zaległości wobec rolników, płacimy za świnie coraz więcej, a pomimo tego kupujemy ich mniej niż byśmy chcieli - mówi Marek Langowski, dyrektor Zakładów Mięsnych MAT w Czerniewicach. Langowski uważa, że nawet znaczące podnoszenie cen nie na wiele się zdaje. Świń po prostu brakuje - dodał.

Ostatnimi czasy w większości zakładów podnoszono ceny skupu, w chojnickiej firmie Skiba" aż o 30 groszy za kg. Podwyżki miały zachęcić gospodarzy sprzedających świnie na wolnym rynku, bo z rolnikami powiązanymi z firmą umowami kontraktacyjnymi (ich dostawy zapewniają 90 proc. surowca), problemów nie ma. Ale nawet tych 10 proc. dokupić trudno - przyznał Andrzej Skiba, właściciel zakładów.

Kornel Świgoński z Dębowej Łąki ma 50 macior. Tuczniki produkuje w cyklu zamkniętym, rocznie około 1 tys. sztuk. Nareszcie może powiedzieć, że ceny za tuczniki są zadowalające. Kilogram świni o dobrej mięsności wyceniany jest w przeliczeniu na wagę żywą na 4,30-4,40 zł -powiedział Świgoński.

Zdaniem przetwórców po raz pierwszy od wielu miesięcy do skupu żywca trafiały także świnie dosyć lekkie. A to dowód na to, że rolnicy uznali ceny za dobre i nie czekali na podwyżki.

Polscy przetwórcy próbowali ratować się importem, ale od niedawna mięso z Zachodu nie jest już ani tanie, ani łatwo osiągalne. Na zakupy z dnia na dzień nie ma co liczyć.

Przetwórcy mogli o tym pomyśleć wcześniej - uważa Świgoński, który pracował w grupie roboczej utworzonej przy ministerstwie rolnictwa. Mieliśmy wypracować zasady umów kontraktacyjnych korzystnych nie tylko dla zakładów, ale i dla rolników. Przedstawiciele przetwórców nie doszli z nami do porozumienia i sami ukręcili na siebie bat.

Źródło: Gazeta Pomorska

Podobał się artykuł? Podziel się!