Ceny skupu żywca osiągnęły rekordowo niski poziom. W skupie za kilogram płacą 2,80 zł. Jak zauważa "Dziennik Łódzki", ceny mięsa w sklepach nie tylko nie spadają, ale miejscami nawet rosną.

- Ostatnio mieliśmy podwyżkę cen mięsa średnio o 30-40 groszy na kilogramie - mówi cytowana przez gazetę kierowniczka sklepu mięsnego w Piotrkowie. Ceny mięsa nie spadły również w innych placówkach w regionie.

Właściciele masarni tłumaczą, że korzystają z surowca kupionego wcześniej, po wyższych cenach, dlatego ich produkty nie staniały. - Z żywcem wieprzowym jest tak, że teraz jest tani, ale niedługo może znacznie zdrożeć, dlatego nie możemy sobie pozwolić na obniżki cen wyrobów - mówi gazecie współwłaścicielka masarni w Głownie.

Zdaniem cytowanego przez "DŁ" hodowcy ze wsi Regnów koło Rawy Mazowieckiej ceny żywca są najniższe od trzech lat. - Już w tej chwili dopłacam do hodowli świń. Nie dość, że cena żywca jest niska, to podrożały pasze - żali się hodowca.

Produkcja wieprzowiny weszła w cykl koniunkturalny zwany "świńską górką" - czyli nadpodaż i nadprodukcję. Poprzedni taki cykl miał miejsce kilka lat temu. W jej efekcie rolnicy mogą zrezygnować z produkcji trzody, co z kolei może wywołać niedobór wieprzowiny. Wtedy ceny znów wzrosną. Czy jednak na pewno?

- Do Polski trafia dużo jeszcze tańszego mięsa z importu - wyjaśnia Mariola Socha, dyrektor pabianickich zakładów mięsnych Pamso. - Cena żywca może jeszcze spaść w drugim kwartale roku.

Źródło: "Dziennik Łódzki"