Niedawno pisaliśmy o niewielkich podwyżkach cen skupu świń, jakie odnotowaliśmy w wielu zakładach. Od początku roku średnie ceny tuczników wzrosły nawet o 30 groszy. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja producentów trzody wciąż jest nie do pozazdroszczenia. Mówią o tym w rozmowie z naszym portalem sami rolnicy.

Wojciech Loose, właściciel tuczarni na 2000 stanowisk, wskazuje na to, że wprawdzie ostatnio ceny poszły nieco w górę, podrożały jednak również warchlaki, przez co opłacalność tuczu wciąż jest niewielka:

- W nowym roku moja sytuacja zaczęła się nieco poprawiać. Najgorzej było w ostatnich tygodniach minionego roku. Wówczas nie tylko ceny skupu spadły do dramatycznie niskiego poziomu, ale również zaobserwować można było problemy ze zbytem towaru. Od początku roku sytuacja nieco się poprawiła, ceny skupu zaczęły nieznacznie wzrastać, wciąż jednak daleki jestem od optymizmu. Problemem jest nie tylko niska cena skupu, ale ceny warchlaków, które wzrastają szybciej niż ceny w której sprzedaje tuczniki. W takim układzie rosnące ceny żywca nie muszą się przekładać na wzrost opłacalności produkcji – tłumaczy Wojciech Loose.

Z obecnej sytuacji na rynku nie jest zadowolony również Marek Kosowicz, rolnik z Wielkopolski.  

– Pod koniec ubiegłego roku prowadziliśmy szczegółową kalkulację kosztów, i ustaliliśmy że cena skupu pokrywająca wszystkie nakłady, to 4,20 zł za kilogram żywca. Ostatnio sprzedaję tuczniki w takiej właśnie cenie. W tej sytuacji praktycznie nic nie pozostaje w kieszeni – mówi rolnik.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!