Miejscowa kapela dudziarzy, ubrana w regionalne stroje, powitała gości Święta Świni w Siedlcu znaną pieśnią ludową, w której refrenie powtarzają się słowa: „i choć padało i było ślisko, to się przywlekło to świniorzysko”. Adam Cukier, wójt Siedlca i jednocześnie pomysłodawca tego święta, przywitał gości dowcipnym argumentem, że hodowcy świń i producenci żywca wieprzowego są solą tej ziemi, a gmina żyje z tuczu świń. Dlatego wszyscy mają tutaj pracę i nie ma u nas bezrobocia.
Ale Święto Świni w Siedlcu to nie tylko zabawa. Hodowcy mają okazję posłuchać w czasie seminarium, jakie są współczesne trendy w hodowli świń i przetwórstwie mięsa wieprzowego. Profesor Włodzimierz Dolata, dyrektor Instytutu Technologii Mięsa Akademii Rolniczej w Poznaniu, namawiał właścicieli masarni do zwiększania produkcji wędlin dojrzewających, które cieszą się coraz większą popularnością wśród naszych gości zagranicznych. W Polsce już w XIII wieku znana była produkcja wędlin podsuszanych i dojrzewających. Z takich wędlin powinniśmy słynąć w Europie, a nawet w świecie, bo są one bardzo smaczne.

Próbowano je robić różnymi sposobami. Najczęściej peklowano na sucho z dodatkiem azotanów. Trwało to długo. Po soleniu i peklowaniu wędliny były wieszane na strychach, gdzie w warunkach naturalnych, przy stałym dostępie świeżego powietrza, suszyły się i dojrzewały. W zasadzie przygotowywano je na święta wielkanocne i Boże Narodzenie, ale były oczekiwane z niecierpliwością przez smakoszy „dobrego, chłopskiego jadła”.

Profesor Dolata, który w naszym kraju jest autorytetem w zakresie sztuki wędliniarskiej, mówił, że obecnie tylko wymyśla się najrozmaitsze nazwy wyciągnięte z lamusa, a to „kiełbasa babuni”, a to „szynka dziadunia”, a faktycznie mają one wszystkie taki sam smak. Zachęcał, aby zakłady mięsne powróciły do przygotowywania wędlin dojrzewających według starych receptur, bo stanowią one najcenniejszy skarb naszych wielowiekowych doświadczeń w zakresie produkcji tak smakowitych wędlin. Tym bardziej, że mamy bardzo dobry surowiec, znacznie lepszy niż na Zachodzie, gdzie faworyzuje się coraz bardziej mięsność wieprzowiny, unikając tłuszczu. Wędliny zrobione według starych receptur są wprawdzie odpowiednio droższe, bo wymagają lepszego surowca i większego nakładu pracy ze strony wędliniarzy, ale nieporównywalnie smaczniejsze od innych wyrobów mięsnych.

Wszystkie wartości decydujące o smaku i zapachu mięsa są zawarte w tłuszczu, którego odpowiednie proporcje muszą być zachowane w wieprzowinie. Muszą być też przestrzegane wszystkie wymogi związane z bezpieczeństwem żywności.

Profesor Dolata wręcz namawiał licznie obecnych na sali do produkcji tradycyjnych wyrobów wędliniarskich i rejestrowania ich receptur w Urzędach Marszałkowskich lub w Ministerstwie Rolnictwa, zgodnie z uchwałą sprzed dwóch lat.Mgr Piotr Kubiak z poznańskiego Oddziału Banku Ochrony Środowiska powiedział, że na koniec roku 2003 tylko 5 proc. gospodarstw hodowlanych miało odpowiednio zbudowane i zabezpieczone zbiorniki na gnojowicę. Już niedługo wszystkie będą musiały mieć płyty obornikowe, jeżeli będą chciały dalej zajmować się chowem świń. Bardzo wysokie są wymagania sanitarne i ochrony środowiska w tym zakresie, które poważnie obciążają finansowo rolników. Bank Ochrony Środowiska jest w stanie zaoferować na budowę tych koniecznych urządzeń kredyt preferencyjny niskooprocentowany na pięć lat. Rolnicy mogą też skorzystać z pożyczki bankowej na wymianę pokryć dachowych z płyt azbestowych na ekologiczne.

Andrzej Sipowicz z Oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Poznaniu zainteresował zebranych, zwłaszcza młodych rolników, Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013, którego celem jest wspieranie zakładania lub przejmowania gospodarstw rolnych przez młodych rolników oraz ułatwienie modernizacji tych gospodarstw, a przez to przyspieszenie wymiany pokoleń w rolnictwie. Tak zaczynającym samodzielne prowadzenie działalności rolniczej udzielana jest jednorazowa premia w wysokości 50 tys. zł. Rolnicy ci będą musieli przedstawić plan rozwoju działalności w zakresie produkcji rolniczej, posiadając wystarczający wyjściowy potencjał ekonomiczny, zgodnie z wymogami w zakresie higieny, ochrony środowiska i warunków utrzymania zwierząt. Osoby ubiegające się o wspomnianą premię nie mogą przekroczyć 40. roku życia oraz muszą po raz pierwszy rozpoczynać samodzielne prowadzenie gospodarstwa rolnego. Przewiduje się, że z tego rodzaju pomocy w latach 2007–2013 skorzysta 42 tys. młodych rolników.

Rafał Klorek z działu NUTRENY z „Cargill Polska”, firmy zajmującej się sprzedażą pasz, omówił zalety nowego, istniejącego już pół roku na polskim rynku koncentratu „V60 Power Tucznik”. Ta nowa generacja koncentratów, dzięki zawartości aż 8 proc. tłuszczu, pozwala znacznie przyspieszyć przyrosty dzienne świń. Maksymalne natłuszczanie koncentratu olejem roślinnym pozwala skrócić tucz nawet o 10 dni. Ten koncentrat zawiera wysokostrawne surowce: mączkę i olej rybny, syntetyczną lizynę, metioninę i treoninę. Olej roślinny pozwala na szybki przyrost, niskie zużycie paszy oraz mniejsze zapylenie. Natomiast wysoki poziom kwasu pantotenowego sprzyja zwiększeniu średniej mięsności oraz powierzchni oka polędwicy, a także obniża grubość słoniny.

Świńska gmina

Siedlec to gmina typowo rolnicza, podobnie jak większość w Wielkopolsce. A w rolnictwie dominuje chów i hodowla świń, bo gleby są tutaj słabe, V-VI klasy, na których jeszcze do niedawna królowało żyto i ziemniaki. Ponad 80 proc. z 1400 gospodarstw rolnych żyje z hodowli i tuczu świń, a sprzedają one rocznie 150 tysięcy tuczników. Daje to rekordową liczbę 14 tuczników na statystycznego mieszkańca gminy. Działa też 19 zakładów przetwórstwa mięsnego, które przerabiają większość tuczników wyprodukowanych w gminie.

Tę mocną stronę gminy postanowił wykorzystać wójt Adam Cukier i w 2004 r. uczynił ze świni znak rozpoznawczy Siedlca. W centrum gminy stanął pomnik świni, a w drugiej połowie sierpnia odbywa się wielki festyn „Święto Świni”. Obok zabawy, która jest najważniejszym elementem festynu, wójt organizuje seminarium naukowe, podczas którego rolnicy mogą się dowiedzieć czegoś więcej o zmianach w hodowli świń i przetwórstwa mięsa wieprzowego. Święto Świni szybko zdobyło popularność nie tylko wśród mieszkańców gminy, ale i na zewnątrz. Wójt bardzo często słyszy, że o Siedlcu mówią „ten od świni”. I o to właśnie mu chodziło.

Wójt ma kolejne pomysły na przywiązanie świni do swojej gminy. Od przyszłego roku chce wydać kalendarz, w którym każdy miesiąc będzie opatrzony zdjęciem świni. Wydanie takiego kalendarza przygotowuje wspólnie z Akademią Rolniczą w Poznaniu. Kontakty z naukowcami z poznańskiej uczelni to już wieloletnia tradycja, gdyż przygotowują oni pod względem merytorycznym seminaria organizowane w czasie Święta Świni. Aktywność rolników w gminie widać nie tylko w chowie i hodowli świń. W ciągu ostatnich lat gmina stała się prawdziwym zagłębiem uprawy cebuli i szparagów. Popularna jest także uprawa pieczarek i boczniaków.

Źródło: "Farmer" 18/2006