Dr Marian Kamyczek skomentował rynek wieprzowiny w Polsce podczas debaty o Stabilizacji dochodów w rolnictwie na konferencji dorocznej organizowanej przez redakcję "Farmera" na Stadionie Narodowym. - Rynek produkcji wieprzowiny podlega w dużym stopniu wahaniom obecnym w UE i na świecie. Jeśli spojrzeć na produkcję w tym roku, wieprzowina wciąż pozostaje jednym z podstawowych produktów. Tendencje były w 2015 roku korzystne w porównaniu do 2014 r.

Zdaniem dr. Kamyczka, to Niemcy narzucają w Europie reguły gry na rynku wieprzowiny. – Koniunktura była zmienna. Do maja mieliśmy bardzo zły układ cenowy. Rynki europejskie, w tym Polska, są pod dużą presja cenową dyktowaną przez Niemcy, to oni ustalają reguły gry – zauważył.
Kamyczek skomentował także sprzeczne interesy, które pojawiły się w tym roku szczególnie widocznie pomiędzy producentami trzody i zakładami mięsnymi. - W sytuacji, gdy producenci zostali odcięci od zakładów mięsnych, które zostały sprzedane i nie mają żadnego powiązania kapitałowego, producenci i zakłady mają rozbieżne interesy – podkreślił.

Jakie są perspektywy dla trzody chlewnej w najbliższej przyszłości? W odpowiedzi na to pytanie dr Kamyczek podkreślił, że najważniejsze jest i będzie dostarczanie produktów na rynek wewnętrzny. - Ze względu na niskie ceny i postrzeganie wieprzowiny jako cennego składnika, nastąpił wzrost spożycia i jest to tendencja pozytywna. Eksport światowy też się zwiększył, co wygenerowało wyższe ceny. Korzystny wpływ miało także duże zainteresowanie rynku chińskiego, nigdy w historii Chiny nie importowały tyle wieprzowiny i ten poziom (2,1 mln ton) ma się utrzymać w przyszłym roku – powiedział Kamyczek.

Jego zdaniem w miarę korzystną sytuację na rynku wieprzowiny podkreśla fakt, że w Unii Europejskiej w ostatnich 15 latach zwiększył się poziom samowystarczalności, który obecnie ma poziom 114 proc. – To oznacza, że 14 proc żywności wyprodukowanej w UE powinno wyjechać poza rynki unijne, a UE jest największym eksporterem globalnym – powiedział. Dodał, że kurs euro będzie odgrywał dużą rolę, a ze względu na wysoki kurs złotówki, wciąż mamy negatywny bilans. - Droższe euro spowoduje mniejsze zainteresowanie zakupami zewnętrznymi – powiedział.

Odnosząc się do problemów rolników związanych z afrykańskim pomorem świń, stwierdził, że w wyniku nonszalancji i niefrasobliwości „niektórych osób z łańcucha dostaw rozwieziono zwierzęta chore i w wyniku tego musimy się zmierzyć z tym wszyscy”. - Nie możemy w wyniku niefrasobliwości osób cierpieć jako cała branża - powiedział.

Podobał się artykuł? Podziel się!