Zostało to podyktowane unijną dyrektywą, a głównym celem jest ograniczenie czynników stresowych u zwierząt i przede wszystkim zapewnienie im zajęcia by np. nie dochodziło do zachowań kanibalistycznych.

Owa dyrektywa określa również minimalne powierzchnie przypadające na pojedyncze zwierzę by nie dopuścić do stłoczenia zwierząt i również nie wywoływać niepotrzebnego stresu. Ta dyrektywa ma na celu poprawę dobrostanu trzody chlewnej utrzymywanej w warunkach wielkofermowych, a także poprawić walory smakowe wieprzowiny.

Jak tłumaczy hodowca trzody z Podlasia - strefa buforowa, to dopiero jest dobrostan. Najpierw ta sama instytucja nakłada wymogi by w gospodarstwach utrzymujących 10 i więcej świń zapewniono zwierzętom rozrywkę w postaci zabawek (np. z opon, itp.), a także by rygorystycznie przestrzegać odpowiedniej obsady w chlewni. Kolejnym krokiem tej samej instytucji jest nałożenie zakazu wywozu zwierząt (zupełnie zdrowych) z gospodarstw. W tej chwili tak wygląda dobrostan, że zwierzęta przerośnięte o 50 proc. stoją na tuczarniach, blokując tym samym normalny przepływ grup zwierząt.

Wielu rolnikom w strefie buforowej brakuje paszy i pieniędzy na to by ją zakupić z zewnątrz. Jest to bardzo duże zagrożenie, bo w nerwach od niejednego słychać, że jeśli tak będzie dalej nikt nie będzie chciał dalej trzymać w swoim gospodarstwie tych świń i je wypuści samopas. Ludzie są zdesperowani bo zostali pozostawieni samym sobie - tłumaczy kierownik jednego ze skupów przy zakładach mięsnych.

Według pogłosek w tym tygodniu jeden z zakładów mięsnych ma ruszyć ze skupem zwierząt ze strefy buforowej.