Obsada tuczników w nowej tuczarni z systemem żywienia na mokro wynosi ok 2 000 szt. Przygotowane dla nich zaplecze paszowe jest naprawdę dobre, sporą część mieszanki dla tuczników będzie stanowiła kukurydza, na cały rok zostanie przeznaczone do skarmienia jakieś 500 t CCM, w okolicy jest też dobra dostępność wywaru gorzelnianego z okolicznych browarów, w paszy będą też wykorzystywane wysłodki buraczane oraz chleb z piekarni. Do kompletu brakuje tylko serwatki.

Oczywiście producent cały czas zabiega o pozyskanie serwatki, która jest świetnym komponentem pozwalającym obniżyć koszty ogólne całej paszy. Serwatka nieprzetworzona, wykorzystywana w żywieniu świń, to produkt o wysokiej zawartości wody ok. 94 proc. Mimo tego, że jest to odpad, to stanowi złożoną mieszaninę wielu wartościowych składników: białek, laktozy, związków wapnia i fosforu, kwasów organicznych i witamin. Do serwatki przechodzi od 50 do 60 proc. suchej masy mleka w tym prawie cała laktoza, bo aż 96 proc. W serwatce znajdziemy również większość białek serwatkowych albumin i globulin , które przechodzą prawie w całości z mleka (ok. 95 proc. białek migruje).

Jak zauważa pan Radosław dostępność serwatki jest zauważalnie gorsza od momentu wprowadzenia embarga rosyjskiego. Ma to swoje przełożenie w statystykach Głównego Urzędu Statystycznego - dynamika polskiego eksportu produktów mlecznych rokrocznie wynosiła ponad 20 proc. W ciągu pierwszych 7 miesięcy 2014 r., czyli do momentu nałożenia embarga, branża mleczarska zwiększała eksport o 23 proc., ale po zatrzymaniu sprzedaży do Rosji całoroczny wzrost był o 8 pkt proc. niższy. Te wyniki przekładają się na mniejsza dostępność na rynku serwatki.

- Mleczarnie chętniej też suszą ten produkt niż sprzedają w formie nieprzetworzonej. Zmieniła się także jej cena, jeszcze jakieś dwa lata temu sam kupowałem serwatkę po 1-2 gr/l. Dzisiaj firmy zajmujące się takim handlem sprzedają ją za 40 zł/1 000 l - mówi Radosław Brzozowski.